PECTUS.pl - Klatka Piersiowa Lejkowata, Klatka Piersiowa Kurza, Pectus Excavatum, Pectus Carrinatum
Grudzień 14, 2018, 04:39:31 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Reklama
Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: Figle Pana Profesora.  (Przeczytany 8768 razy)
Frankenstein
Gość
« : Marzec 10, 2005, 04:36:42 »

Skoro wszyscy "pectusowcy" opisują tu swoje przeżycia, więc i ja nie będę gorszy.. U mnie PE to prawie tradycja rodzinna i razem z miom dwa lata młodszym kuzynem przeszliśmy zabieg w tej samej klinice, ale w różnym czasie. Od tego też czasu stałem się Frankensteinem, on zaś przyjął szumną ksywę Quasi modo - wszystko to z racji naszych wyglądów po zabiegu. Ale nie zawsze tak było - dawniej mielismy małe dołeczki, a potem... cóż potem poszlismy na zabieg. Było tak:
Pierwszy do Zabrza trafiłem ja. ,Zabieg został, poprzedzony trzema prywatnymi wizytami u profesora, bo podobno osoby po 20-tce oprofesor przyjmuje tylko prywatnie, gdyż operuje je osobiście - tak mi powiedziała pani w poradni. W ustalonym dniu trafiłem na oddział, okazało się jednak, że nie ma wolnego łóżka i mam czekać na nowy termin. Po miesiącu nastąpióo drugie podejście, ale już na izbie przyjęć dowiedziałem się, że brakło blaszek o moim rozmiarze i znowu trzeba będzie czekać. Miałem tego dosyć więc spytałem profesora co jest grane, ale on zbył mnie brakiem czasu i ze spuszczoną głową powiedział, że płyty będą kiedy indziej - wygladał przy tym jak zafrasowany świety Mkiołaj, któremu właśnie skończyły się prezenty. Cóż do trzech razy sztuka pomyślałem i faktycznie udało się!. Na stół operacyjny trafiłem przekonany, że zoperuje mnie zgodnie z obietnicą sam mistrz - jak się jednak potem okazało prawdopodobnie nie było go nawet w tym czasie na bloku operacyjnym, zaś widoki, które zastałem pod przykryciem były wstrząsające. Profesor - jak to miał w zwyczaju - ze spuszczoną głową i nie patrząc mi w oczy oznajmił, że wszsystko w swoim czasie się ułozy, bo na razie jest za swieże i przy wyjęciu blaszki bedzie OK.
Nie był to jednak koniec niespodzianek, kiedy wróciłem z OIOM`u na salę przekonałem się jak wesoło potrafi być na tym oddziale. Okazało się, że panuje tam samoobsługa - nie zainstalowano nawet dzwonków na pielęgniarki jak się później wielokrotnie przekonałem, prawdopodobnie po to, żeby ich nie budzić, zwłaszcza wnocy, chociaż w dzień też lepiej było imnie podpadać, bo kosztowało to kilka dobrych godzin bez środków przeciwbólowych.
na łóżku obok lezał jakiś koleś z problemami żołądkowymi - on też miał dwa podejscia zanim tutaj trafił. Nie pomógł mu nawet jego wrodzony spryt dzięki któremu dzień przed zabiegiem zadzwonił do profesora i sptyał, czy zabieg dojdzie do skutku, bo mieszka na drugim koncu Polski i nie chce na darmo jechać. Profesor zapewnił go, że wsszystko jest OK - i co się okazało kiedy po całonocnej podróży przyjechał? Że kilka dni tamu skończyły się nici czy coś tam innego i zabie się nie odbędzie!  Tio dopiero figlarz z tego profesora ! :lol:  :lol:  :lol: Ale to jeszcze nie koniec jego zarcików: dwa dni przed miom wyjściem ze szpitala przyszedł pacjent (z przepukliną jeśli nic nie pomyliłem) całkowicie przekonany, że skoro chodził prywatnie, to będzie operował go ordynator, tuż przed pójściem na zabieg zadzwonił jeszcze do domu z informacją, że zabierają go na blok, ale jest spokojny, bo przecież profesor mu obiecał, że to on zrobi zabieg i wiecie co?... kiedy trwała jego operacja ktoś bardzo podobny do naszego ulubińca przechadzał się po oddziale! Hmm, co prawda zawsze wierzyłem w nieograniczone możliwości pana profesora, ale nigdy bym nie pomyślał, że potrafi równocześnie operować na bloku i być na oddziale !!! Szok Zaniosłem się smiechem na jego widok i zaraz tego pożałowałem. Ból który na mnie spłynął był chyba karą za wszystkie "bluźnierstwa" wypowiadane w czasie mojego pobytu w klionice na temat tutejszego personelu.
Kiedy skończyła mi się kolejna kroplówka poszedłem do dyżurki,żeby ktoś mnie z niej uwolnił (czekałem na to na sali około 1 godz. i 20 minut, ale nikt się nie zjawił). Zastałem pielęgniarki w trakcie kolacji - gdyby spijrzenia mogły zabijac poniósłbym zgon na miejscu. Moja "ulubiona" pielęgniarka z obrażonym na wieki obliczem z niesmakiem wyjęła igłę. Cóż wyglądało na to, że pozbawiłem ją apetytu, aon mnie tabletki przeciwbólowej na noc - jak by nie było miałem za swoje! :oops:
Coraz bardziej zaczynałem lubić ten szpital, ale niestety dzień powrotu zbliżał się  nieuchronnie - wtedy też po raz pierwszy od sześciu dni zmieniono mi opatrunki. siostra "Obrażone Na Wieki Oblicze" z ogromnym zacięciem pucowała mi szramy, trała skórę jak opętana przez siły nieczyste. Chciałem nawet zaptyać, czy nie prościej byłoby użyć papieru ściernegom, ale mając na uwadze, że faktycznie mogła to zrobić z uwodzicielskim uśmiechem powiedziałem: "U pani to widac powołanie" :lol: , a ona z wniebowziętą miną skwitowała "ee tam"....  Gdyby nie to, że nie wyrabiałem z bólu, prawdopodobnie parsknąłbym smiechem.
Po powrocie do domu zaraz zacząłem namawiać mojego kuzyna , wspomnianego wczesniej Quasi modo, który wtedy jescze nie wyglądał wcale jak Quasi modo, żeby też zdecydował się na operację tym bardziej, że jego mostek był bardzeij zapadnięty od mijego i były wskazanie medyczne. W kiońcy\u jak jestb okazaja do niezłej zabawy to czemu nie?
On się zastanawiał, a ja odziany w cztery golfy i dwie kamizelki szpanowałem po osiedlu nową klatą. Wszystkie laski z okolicy oglądały się na mój widok 0- uff, strach pomysleć co by się działo, gdzybym wyszedł bez koszuli.  :oops: WIWAT PROFESOR chciało mi się krzyczeć na całe gardło! Chichot
w końcu doczekałem się dnia wyjęcia blaszki. Chiało mim się śpiewać ze szczęścia, że wracam do mojego ulubionego szpitala, gdzie z pewnością wszyscy na mnie czekają. Kupiłem nawet bombonierkę dla siostry Obrażone Na Wieki Oblicze. Żałowałem tylko, że nie potrzfię wyszywać, bo zrobiłbym sobie napis na piżamie "HURRA WRÓCIŁEM" albo "HURRA ZNOWU JESTEM TUTAJ"  Chichot  Chichot
Zabieg odbyła się zgodnie z planem. Czy ja dobrze trafiłem?Coś tu wyraźnie było nie tak. Ostatecznie o tym, ze jestem we właściwym miejscu przekonałem się czekająć 50 minut na odłączenie kroplówki. Następnego dnia po zabiegu dostałem wypis. To uż naprawdę koniec pomyślałem - chciało mi się płakać! Nigdy więcej tu nie wrócę, nigdy więcej nikt nie wtynie mi numeru w stylu profesora, nigdy więcej... moje życie straciło sens. :cry:  Pozostało mi jedynie oglądanie zdjęć z oddziału w internecie - i tak też robię. co wieczór 10 minutowa sesja ze zdjęciem profesora. Czuję wtedy fluidy przeczhodzące przez ekran do mijej klaty, wszystko zaczyna w niej wibrować. po miesięcznej sesji zacząłem nawet płatać figle znajomym - jak widac mediacja działa. tylko trochę wzrok mi się popsuł od tego patrzenia - może powinienem wydrukowac zdjęcie profesora i zrobić jakiś ołtarzyk, tak, to całkiem niezły pomysł. Jak myślicie?
A profesor, cóż fama niesie, że ma kilka nowych pomysłów na udoskonalenie techniki operacyjnej tak, żeby efekt obejmiował także zdeformowane żebra, wszystko to bez szram i rzecz jasna we własnoręcznym wykonaniu profesora (ja zwykle zresztą). Trzymamy z Quasim kciuki. wierzymy uparcie, że profesor jako pierwszy pracuje technikę operacyjnego leczenia klatek przez... pępek. Jeszcze zobaczycie, że na pewno mu się uda. Zgłosimy się wtedy z Quasim na ochotnika do reoperacji - i kto wuie może będą o nas pisali w podręcznikach do torakochirurgii - co wy na to?


Ps. Mam nadzieję, że nie przyczyniłem się do tego,że ktoś po przeczytaniu moich przygód mógłby zrezygnować z zabiegu. Oczywiście to co opisałem to prawda, ale mimo wszystko uwazam, że jeżeli odpowiednio dobierze się technikę i co najistotniejsze kompetentnego chirurga to mozna osiągnąć zamierzony efekt. poza rtm niektóre rzeczy w życiu się przydają, a taki zabieg na pewno uodparania. wszystkim przed zabiegim życze wytrwałości i tego, zeby niezależnie od efektu potrafili go przyjąc z humoram!

Ps2 Wiadomość dla Olbika: Skoro zaakceptowałeś swoją klatkę i nie przeszkadza ci  twój wygląd, a chciałbyś doświadczyć czegoś ekscytującego idź na zabieg do Zabrza - Twój wygląd się nie zmieni (ewentualnie na gorsze), a będziesz miał fajne wspomnienia!! :lol:




GŁUCHEMU ZAWSZE SIĘ WYDAJE, ŻE CI, KTÓRZY TAŃCZĄ SĄ SZALENI !
Zapisane
pizzer
Newbie
*

Reputacja: +0/-0
Wiadomości: 46



Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Marzec 10, 2005, 05:44:35 »

Tekst, bądź co bądź, groteskowy. Nasuwa mi się tylko jeden wniosek - wraz z kuzynem nie jesteście zbytnio zadowoleni ze swoich operacji i jej skutków ?
Zapisane

Kilka lat po operacji (metoda Willital'a) ...
Frankenstein
Gość
« Odpowiedz #2 : Marzec 10, 2005, 05:48:30 »

Szczerze mówiąc nie spotkałem osoby, która po operacji w Zabrzu byłaby zadowolona z jej efektu. (Patrz. także tekst Ket)
Zapisane
adam
Newbie
*

Reputacja: +2/-0
Wiadomości: 103


2492269
Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : Marzec 11, 2005, 11:04:49 »

Witam Frankenstein.
Twoj tekst dal mi do myslenia... Wiesz sam chce sie wybrac na wizyte prywatna do Zabrza i wydawalo mi sie ze akurat tam robia to profesjonalnie! Przyznam ze troche mnie wystraszyles. Powiedz mi, czy gdybys mogł wszystko zaczac od nowa, to czy poddal bys sie operacji i czy rzeczywiscie twoja klatka wyglada gorzej niz przed operacja, czy po prostu efekt nie jest taki jaki oczekiwales?
Bede wdzieczny za odpowiedz
Pozdrawiam
Zapisane

E, już 20 lat
Frankenstein
Gość
« Odpowiedz #4 : Marzec 16, 2005, 04:06:46 »

Cześć Adam. To nie zupełnie jest tak, że moja klata wygląda gorzej niż przed zabiegiem, poprostu konfrontacja wyobrażenia z rzeczywistością wypadła niestety na korzyść wyobrażenia. Nie chodzi o to, że w Zabrzu robią klatki źle, poprostu chodzi tylko o to, że profesor obiecuje pacjentom złote góry, a nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Zobacz sobie stronkę z kliniki i efekty zabiegów, moim zdaniem pozostawiają wiele do życzenia :| Poza tym decydując się na Zabrze musisz mieć na uwadze, że może się zdarzyć, że przyjedziesz na darmo, bo albo nie będzie wolnego łóżka, albo braknie prętów, albo będziesz czekał na zabieg kilka dni. Najlepiej byś zrobił gdybyś skontaktował się z chirurgiem, który operuje tam klatki, ale on niestety nie przyjmuje w poradni, ostatnio nawet nie prywatnie (wczoraj sprawdzałem}, ale może mógłbyś do niego zadzwonić i umówić się na wizytę prywatną na oddziale -nazwisko i namiary na tego doktora podam Ci na adres mailowy. On Ci wszystko dokładnie wytłumaczy, powie jaki będzie najprawdopodobniej efekt kosmetyczny w Twoim przypadku -on  jest raczej konkretny, bo profesor gada głupoty nawet jeśli chodzi o zabiegi (mnie np. powiedział o jednym cięciu które potem miałem w zupełnie innym  miejscu :shock:
Jeśli chodzi o to, czy teraz pom tym co już wiem zdecydowałbym się na zabieg, to odpowiem Ci, że raczej tak - to prawda, że nie jestem zachwycony swoim wyglądem, ale bardziej się czuję oszukany obietnicami profesora niż zawiedziony wynikiem zabiegu. Zrobiłbym teraz to samo, ale na pewno nie poszedłbym do prof-a. prywatnie zresztą w ogóle bym do niego nie poszedł, tylko rozmawiałbym z kimś bardziej wiarygodnym. Tak więc zabiegu w samym sobie Ci nie odradzam, przyjedź na konsultację i sam zdecyduj. Powodzenia.
Zapisane
olo
Newbie
*

Reputacja: +0/-0
Wiadomości: 37


Zobacz profil
« Odpowiedz #5 : Marzec 19, 2005, 11:42:19 »

Cytuj
bo podobno osoby po 20-tce oprofesor przyjmuje tylko prywatnie

Bzdura! Ja za drugim razem byłem " państwowo" z NFZ.
Jeszcze jedno, jak byłeś z kuzynem  państwowo to co, wszyscy byli poniżej 20-stki ?
Ja jakoś byłem tam i tego nie zaobserwowałem.
Zapisane
Frankenstein
Gość
« Odpowiedz #6 : Marzec 24, 2005, 01:55:04 »

Cytat: "olo"
Cytuj
bo podobno osoby po 20-tce oprofesor przyjmuje tylko prywatnie

Bzdura! Ja za drugim razem byłem " państwowo" z NFZ.
Jeszcze jedno, jak byłeś z kuzynem  państwowo to co, wszyscy byli poniżej 20-stki ?
Ja jakoś byłem tam i tego nie zaobserwowałem.


Masz absolutną racje, że bzdurą jest to, że NFZ tego nie refunduje. Tak się jednak składa, że jak przyszedłem ze skierowaniem państwowo to "asystentka" profesora powiedziała, że nie ma mowy o panstwowej wizycie (teraz od pewnego czasu, z powodów, które nie są tematem na to forum :?  jest tam już inna pani)  i powiedziała,że skoro jestem po 20 -tce i mam PE to tylko prywatnie. Ja tego nie sprawdzałem, czy to prawda, bo za bardzo zależało mi na tym zabiegu, poza tym miałe m już wszystkie badania i szczepienia więc miała byc tylko jedna wizyta, ale zostałem naciągnięty na 5 wizt i na zabieg czekałem 8 miesięcy, a potam to już wiecie jak było. A co do zjawisk paranormalnych to większość osób zauważa je trochę za późno :shock:
Pozdrawiam wszystkich i bardzo, jestem ciekaw opinii innych.
Zapisane
Apollo_xxl


Reputacja: +0/-0
Wiadomości: 4


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #7 : Kwiecień 21, 2005, 01:02:03 »

Po co właściwie ta cała huzia na Józia? Czyżby tylko dlatego, ze profesor Józio w bardziej perfidny sposób od innych lekarzy „liczy” na kasę chorego zamiast na kasę chorych? Motywy jego „figli” chyba są oczywiste! Skoro dzień przed zabiegiem mówi pacjentowi z drugiego końca kraju, że ma przyjechać, a następnego dnia okazuje się, że nie ma nici, czy wolnych łóżek i taki pacjent policzy sobie ile go wyjdzie powrót do domu i kolejny przyjazd, dodatkowo problemy z powodu nieobecności w pracy, to chyba bardziej opłaci mu się „zmotywować” odpowiednie osoby, do tego, żeby łóżko, czy nici się znalazły! W moim przypadku koperta z odpowiednią zawartością wręczona przed zabiegiem profesorowi zdziałała cuda. Nie tylko nie było żadnych problemów z płytami o odpowiednim dla mnie rozmiarze i zabieg odbył się zgodnie z planem, ale co najważniejsze znalazło się dla mnie łóżko, bo w Zabrzu jeśli chodzi o łóżka to nie obowiązuje zasada, że kto pierwszy ten lepszy, ale kto da więcej ten lepszy!!! Wiem, że nie jestem jedyną osobą, która w ten sposób załatwiła swoje sprawy z profesorem. Oczywiście większość pacjentów płaci już po zabiegu i taka forma „wdzięczności” nie jest tam dla nikogo tajemnicą, ale całkiem sporo ludzi daje mu przed zabiegiem w nadziei, że to właśnie on będzie ich operował. I właśnie tego nie rozumiem najbardziej - jak można chcieć być operowanym przez 68 letniego dziadka, który pomimo swoich starań nie nadąża nad nowinkami medycznymi.
Oczywiście nie odkryłem tutaj Ameryki, bo wszędzie „biorą” i jest to w dużej mierze winą tych którzy „dają”. Chodzi mi tylko o to, w jak bardzo perfidny sposób robi to profesor. On nigdy nikomu nie powiedział wprost, na co liczy, ale ogólnie stosuje te swoje jak to nazwałeś „figle” licząc na inteligencję pacjenta i większości przypadków mu się to udaje. Zaś co bardziej oporne typy czekają na termin zabiegu po kilka miesięcy. Osobiście nigdy nie spotkałem nikogo, kto miałby operowaną klatkę nie będąc przynajmniej na jednej wizycie prywatne. Bo to jest tak - jeśli nie zapłacisz jednorazowo w kopercie, to i tak spłacisz swoje w „ratach” na kilku prywatnych wizytach
Zapisane

ą grzeszki, które popełnia się z przyjemnością !!!
adam
Newbie
*

Reputacja: +2/-0
Wiadomości: 103


2492269
Zobacz profil
« Odpowiedz #8 : Kwiecień 22, 2005, 12:11:41 »

Witam Apollo.
Po twoim poście domyślam się, że chyba nie jesteś zadowolony ze swojej operacji w Zabrzu.
Mógłbyś to może dokładniej opisać: kiedy byłeś operowany, ile miałeś wtedy lat, jak twoja klatka wygląda po zabiegu w stosunku do tego jak wyglądała przed i czy wyjęli ci już belkę?
Ciekawy jestem też czy możesz polecić jakąś klinikę, czy jedynie odradzasz Zabrze.
Zapisane

E, już 20 lat
Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.15 | SMF © 2006-2007, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Odcinek specjalny - Wehrmacht - Zastępy Śmierci - http://www.megabrand.pl/ - tła foto - okna Łomianki - www.sluzew.pl