PECTUS.pl - Klatka Piersiowa Lejkowata, Klatka Piersiowa Kurza, Pectus Excavatum, Pectus Carrinatum
Marzec 05, 2021, 11:42:28 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Reklama
Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: Akademia Medyczna w Gdańsku 4 Luty  (Przeczytany 13606 razy)
LuckyLuke
Newbie
*

Reputacja: +1/-1
Wiadomości: 17


Zobacz profil
« : Luty 01, 2008, 12:22:16 »

Witam wszystkich, śledzę to forum od dłuższego czasu, postanowiłem opisać w nim też swoją drogę przez lekarzy. To chyba będzie pierwsze sprawozdanie z operacji wykonanej w Akademii Medycznej w Gdańsku na oddziale Chirurgii Klatki Piersiowej ul. Dębinki 7, wykonanej przez Dr. Adama Sternau'a jakie znajdzie się na tym forum.

Może na początek się przedstawię, mam na imię Łukasz, mieszkam w Gdańsku, mam 21 lat - prawie jak w AA ;].

Jestem posiadaczem pectus excavatum + astma oskrzelowa + nałóg tytoniowy (z którym walczę). Na operację zdecydowałem się dopiero w wieku 21 lat z dwóch powodów:
1. Konserwatywni rodzice, którzy olali sprawę.
2. Lekarz pierwszego kontaktu który wmawiał mi że z tym nie da się nic zrobić, mam chodzić na siłownię i wzmacniać mięśnie brzucha. (większej głupoty nie słyszałem, zafundowała mi wystające łuki żebrowe).
Do czasu do kiedy nie uzyskałem pełni wieku słuchałem się starszych, ale gdy wybiło święto zmarłych 2007 (moje urodziny) postanowiłem zająć się swoim życiem sam i pomału zaczynam spełniać swój życiowy plan, którego jednym z pierwszych podpunktów było udoskonalić się fizycznie Uśmiech (wiem brzmi dziwnie). Zacząłem szukać, szperać i co się okazuje że technik rekonstrukcji pectusa jest cała masa. Nie tracąc chwili udałem się do lekarza pierwszego kontaktu z prośbą o skierowanie do chirurga klatki piersiowej. Najbliżej mojego miejsca zamieszkania trafiła się Akademia Medyczna w Gdańsku a dokładniej oddział chirurgii klatki piersiowej. Postanowiłem się tam udać ponieważ uprzednio dowiedziałem się że wykonują tam zabiegi metodą Nuss'a, która mi najbardziej odpowiadała. Było to zaraz przed świętami, dokładnie : połowa grudnia 2007, trafiłem do dr Adama Sternau'a. Po krótkiej rozmowie z lekarzem i oględzinach mojej klatki stwierdził 'mostek trzeba będzie ciąć', dodał że to będą 'względy czysto kosmetyczne' i wyznaczył mi termin na 4 Luty, nakazał przynieść kartę szczepień (dokładniej szczepienie przeciwko wirusie wątroby typu C), oraz zamówić dwie szyny o długości 36 i 38 w jakiejś hucie za które zapłaciłem 260 złotych. Przybyłem do Dr. Adama Sternau'a po raz drugi po dwóch tygodniach, pokazałem mu szyny oraz kartę szczepień. Na drugim spotkaniu dowiedziałem się tylko tyle że wsadzi mi tylko jedną szynę w razie jak by druga okazała się za długa. Kazał mi zgłosić się rano  do kliniki 4 Lutego z całym sprzętem, a że zapomniałem książeczk skierowanie na operację musiałem załatwić sobie od lekarza pierwszego kontaktu i tak też uczyniłem, od tej pory zaczyna się moja wielka niewiedza........

Z tego co wiem to mój zabieg ma się odbyć w dzień przyjazdu, ma się to trochę dziwnie w porównaniu do opowieści osób operowanych w innych szpitalach, gdzie na zabieg czekali po 2 - 3 dni od przekroczenia progu swojego szpitalnego łóżka. Co będzie dalej czas pokarze, postaram się aktualizować ten wątek z dokładnym opisem planu wydarzeń. Do operacji zostało 3 dni, tymczasem miło było Was poznać, mam nadzieje że jeszcze się odezwę, bo jak się nie odezwę to znaczy że coś poszło nie tak, w takim wypadku postarajcie się wybierać inne kliniki ;P. Możecie skomentować moją sytuację, czy to wszystko u Was wyglądało podobnie, czy może dziwicie się jakimś brakom lub nietypowym podejściem do mojego przypadku o ile takie to podejście jest, a tym czasem: CDN.........
Zapisane
Maniek
Newbie
*

Reputacja: +2/-0
Wiadomości: 50


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #1 : Luty 01, 2008, 08:19:17 »

"oraz zamówić dwie szyny o długości 36 i 38 w jakiejś hucie za które zapłaciłem 260 złotych. " -

najbardziej zdziwiło mnie to zdanie. Przypomina to sytuacje weź Pan kup dwa skalpele, parę wenflonów i nie zapomnij o oku bo nie będzie jak przeszczepu zrobić. Nawet gdyby NFZ nie refundował tych zabiegów ( a refunduje) to powinieneś zapłacić szpitalowi za faktycznie wstawiona płytkę a nie kupować dwa rozmiary bo nie wiadomo która będzie pasować. Naprawdę bardzo dziwne podejście.
No i operacja tego samego dnia.  Z reguły operacja jest na drugi dzień a pierwszego trwają  badania i przygotowanie do zabiegu. Jeżeli jest coś nie tak to wtedy operacja sie opóźnia.
Bardzo nietypowo to wszytko wygląda no ale życzę powodzenia i oczekiwanych efektów.
Zapisane
LuckyLuke
Newbie
*

Reputacja: +1/-1
Wiadomości: 17


Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Luty 01, 2008, 03:25:37 »

Tak wyglądają te cudeńka (odpowiednio 36 i 38):
Zapisane
LuckyLuke
Newbie
*

Reputacja: +1/-1
Wiadomości: 17


Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : Luty 04, 2008, 02:50:44 »

Około 9 miałem zameldować się w szpitalu, około 8 dzwoni do mnie lekarz że Akademia splajtowała. Operacja przesunięta. Czekam na datki z resortu finansów.
Zapisane
HNY08
Newbie
*

Reputacja: +0/-0
Wiadomości: 5


Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : Luty 10, 2008, 12:56:46 »

Około 9 miałem zameldować się w szpitalu, około 8 dzwoni do mnie lekarz że Akademia splajtowała...
Haha najbardziej zakręcony opis jaki widziałem Uśmiech chyba powinieneś się cieszyć, że operacja nie doszła do skutku...
Ale w sumie jak już masz te szyny, to szkoda, żeby się zmarnowały. Przyjedź do mnie wrzucę Cię na imadło, ponacinam jakimś tapeciakiem, oczywiście wszystko pod narkozą (możesz wybrać rozmiar młotka Uśmiech ), pozniej śrubą mikrometryczną pomierzę co dokładnie zrobić z tą belką, ponaginam kombinerkami żeby pasowała. Wcisnę to jakoś, jak sam nie dam rady to zawołam Pana Staszka z szopy, ostatnio składał mi malucha, czyli ma wprawę w siłowych rozwiązaniach. Później pozaklejam to wszystko, mam jakiś dobry klej do skóry, techniquoll się zwie, ewentualnie mogę pospawać. Mostek będzie prosty jak autostrada w niemczech Chichot . Jak po paru dniach jak dojdziesz do siebie to drugą szynę wstawisz mi i wszyscy będziemy zadowoleni. Później ewentualnie założymy własny szpital, jak zrobimy dobrą reklamę na forum to chętnych nie będzie brakowało. Jak coś to ty zajmiesz się załatwianiem tych belek z huty Uśmiech a ja mogę operować.
Zapisane
LuckyLuke
Newbie
*

Reputacja: +1/-1
Wiadomości: 17


Zobacz profil
« Odpowiedz #5 : Luty 10, 2008, 02:19:41 »

Taa a mocowania to robisz pewnie na wkręty typu 'szybki montaż', to że Akademia ma problemy to chyba wszyscy wiedzą, a ja teraz nie wiem czy czekać czy może zrobić sobie wycieczkę do poznania?
Zapisane
mesa
Newbie
*

Reputacja: +0/-0
Wiadomości: 3


Zobacz profil
« Odpowiedz #6 : Marzec 19, 2008, 09:04:26 »

czesc Łukasz!
Nazywam sie Magda, mam 22 lata i tez czekam na operacji w klinice chirurgi klatki piersiowej am w gdansku.
Tez trafilam na dr. Sternau. Tez kazal mi kupic dwie plytki (38 i 40)z firmy Mikromed. Ale tlumaczyl to tym ze jak mu jedna spadnie na podloge podczas operacji to pewnie bym nie chciala zeby wlozyl mi ja brudna do srodka, wiec maja byc 2 na wszeki wypadek).
No i tez nie wiadomo kiedy bedzie ta operacja bo szpital nie ma pieniedzy. Kazal mi zrobic badania: spirometria i echo serca.
Dziwne ze nie spytal mnie czy jestem uczulona na nikiel (ponad 90% osob uczulonych, jest uczulone na nikiel). No coz, poczytalam ze te plytki ktore mam kupic zawieraja nikiel, wiec jak mam dac sobie wsadzic plytki z niklu na 2 lata, jak od niklowych guzikow w spodniach mam okropne uczulenie (lekarz pierwszego kontaktu powiedzial mi ze nic sie nie da z tym zrobic, ze mam unikac niklu Niezdecydowany)
Wiec poszperalam  w necie i dowiedzialam sie ze robia takie plytki z tytanu(nie uczula) ale nie wiem gdzie je kupic a dr. Sternau jest na urlopie do polowy kwietnia. Dzizes jak ja nie znosze lekarzy i szpitali i ich polityki.
Juz sam fakt ze mam sama kupic te plytki jest dziwny.
U mnie tak samo bylo z rozpoznaniem. Oym ze mam PE dowiedzialam sie z netu. Tzn. widzialam ze cos jest nie tak, ze jestem krzywa, ale lekarz mowil ze to przez krzywice i ze nic sie nie da z tym zrobic bo nie jadlam tranu jak bylam mala  Niezdecydowany
No a jak zaczelam zalatwiac wszystko sama, to chyba przez godzine musialam namawiac mojego lekarza rodzinnego zeby da mi skierowanie do tej kliniki....zenada. Powiedzial mi ze nikt mi tego nie zoperuje bo mam mala wade (mostek obnizony o 4 cm, moze faktycznie nie wyglada tak zle jak u facetow, ale tylko dlatego ze mam piersi, a ja wiem ze tam jest dolek i tez mam wystajace zebra i przeszkadza mi to). A nawet jak ktos sie podejmie tej operacji to ona jest BARDZO NIEBEZPIECZNA. Tak mi powiedzial lekarz ktory nigdy nie slyszal o nussie! zenada!
W kazdym razie, jak bedziesz juz wiedzial czy ruszaja albo kiedy rusza z operacjami to daj mi znac, ok?
Pozdrawiam
Zapisane
LuckyLuke
Newbie
*

Reputacja: +1/-1
Wiadomości: 17


Zobacz profil
« Odpowiedz #7 : Marzec 22, 2009, 09:18:54 »

I tak miną rok... od 04.02.2008 dostałem się do szpitala 09.03.2009. W lutym 2009 poprosiłem o nowy termin i musiałem czekać równiutki miesiąc.

Przyjazd do szpitala na godzinę 9:00 rano

Udałem się do mojego Doktora Adama S. na oddział Chirurgii Klatki Piersiowej aby wręczyć mu te płytki które od roku zalegały w mojej szafie i się kurzyły, doktor zabrał je na odkażanie i przekazał mi KARTĘ PACJENTA, następnie musiałem udać się do 'Punktu przyjęć planowanych' w którym była ogromna kolejka około 2 godzin stania, w dodatku drukarka się im popsuła jak była moja kolej, pokazałem tam kartę pacjenta, skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu na operację, zaświadczenie o ubezpieczeniu z ZUS oraz szczepienie przeciwko ANTYHBS, następnie udałem się z powrotem na oddział ChKP gdzie jeszcze czekałem około godziny pod sekretariatem i wyruszyłem na oddział.

Pewna miła Pani pokazała mi moje wyro i kazała mi się przebrać w piżamę i czekać na anestezjologa, który przyszedł po chwili i zrobił ze mną wywiad, potem tylko badania: krew, RTG klatki, echo serca, EKG, około 18:00 nie kazano mi już nic jeść, a o 24:00 pić i tak położyłem się spać.

Rano o 6:00 może wcześniej pobudka, pobieranie krwi jakiś zastrzyk i około 9:00 zabrali mnie do jakiejś sali gdzieś w podziemiach gdzie były 4 łóżka było ciemno i tam przygotowywali mnie do zabiegu. (pielęgniarka tak się rozpędziła z moim łożem że kroplówką przywaliła we framugę, cała kroplówka rozlała się na mnie - szkoda gadać). Zapytali się mnie czy chce mieć wbitą igłę ze znieczuleniem w plecy, która miała mi całkowicie uśnieżyć ból, odparłem że jak ma mi to pomóc to czemu nie, dali mi jakiś kwit do podpisu. Igłę tą zakładali około 20 minut, następnie sobie leżałem nie wiem ile czasu, chyba około godziny oczekując aż zdrętwieje mi klatka od znieczulenia aż w końcu zabrali mnie na salę operacyjną gdzie przyłożyli mi maskę z narkozą. Dwa wdechy i budzę się na pooperacyjnej.

Sala pooperacyjna na której było 8 albo 6 łóżek i każdemu bulgotały dreny.. myślałem że jestem nad wodospadem Uśmiech. Dwa dni tam leżałem czułem ogromny ból przyśpieszone bicie serca które dochodziło do 170/100. Poprosiłem o wyjęcie tej igły z pleców ponieważ znieczuliła mi klatkę ale kręgosłupa nic, przyszedł lekaż i powiedział że faktycznie to był zły pomysł z tą igłą. (dowiedziałem się że to było jakieś nowatorskie rozwiązanie w tym szpitalu – nie polecam!) Podłączyli mnie do pompki w której była morfina podłączona do wenflonu na prawej ręce, miałem przycisk który wciskałem kiedy czułem ból, naprawdę fajna sprawa...

Potem po wyjściu z sali pooperacyjnej już nic specjalnego się nie działo, czyli: badania, badania i ciągle leżałem w sali nr 12. Dren wyciągneli po 3 dniach (UWAGA! podczas gdy jadłem śniadanie, baardzo apetyczne to było).

Wypuścili mnie po tygodniu dokładnie 16.03.2009. Na wychodne dostałem plaster na plecy który zwalczał mi ból przez kolejne 4 dni, to już drugi taki plaster w szpitalu oraz receptę na POLTRAM, REFASTIN, PARACETAMOL i POLPRAZOL.

Miną tydzień, z bólem radze sobie całkiem nieźle, mimo iż od 3 dni nie śpię....

Na koniec chciałem się podzielić z wszystkimi, którzy przechodzą, przechodzili i będą przechodzić operację, którzy mają ból i nie mogą się ruszać po operacji wyrazami współczucia, moje wielkie szczęście że po 2 dniachod od wyjścia ze szpitala byłem wstanie umyć samochód na myjni ręcznej do której też musiałem dojechać, Bogu niech będą dzięki i mojej koleżance, która się za mnie modliła, DZIĘKUJĘ.
« Ostatnia zmiana: Marzec 22, 2009, 10:35:15 wysłane przez LuckyLuke » Zapisane
Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.15 | SMF © 2006-2007, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
strona tutaj - tłumaczenie snów - choinki sztuczne sklep - market analysis - druknawszystkim.pl