PECTUS.pl - Klatka Piersiowa Lejkowata, Klatka Piersiowa Kurza, Pectus Excavatum, Pectus Carrinatum
Październik 16, 2021, 11:30:15 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Reklama
Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: 29 lat, metoda mieszana Ravitsch-Nuss, 31.05.2021 w Lublinie u Dr Buczyńskiego  (Przeczytany 1473 razy)
ardian_pose
Newbie
*

Reputacja: +0/-0
Wiadomości: 6


Zobacz profil Email
« : Czerwiec 15, 2021, 11:35:24 »

Cześć wszystkim!

Od około 2010, co kilka lat, wpadałem tutaj by poczytać o pooperacyjnych doświadczeniach. Jestem po metodzie mieszanej Ravitsch-Nuss, chirurga wybrałem wg waszych wskazówek, teraz należy się odwdzięczyć opisując własne doświadczenie tak by następni mieli skąd czerpać świeże informacje, może się to przydać ze względu na mój wiek.

WADA
Szewska, Excavatum. Żebra na wysokości mostka zapadnięte o ~2 cm, a mostek dodatkowo od żeber zapatnięty o 5 cm. Zapadnięcie żeber podane na “około”, ze względu na trochę większe zapadnięcie prawej strony w porównaniu do lewej. Prawe żebra zapadnięte o jakieś 0,5 cm więcej, patrząc w lustro znajdowały się też o 0,5-1 cm niżej od lewych, prawy bark również o około 1 cm niżej od lewego jak i lekko opadający do tyłu. Jestem trzecią osobą w rodzinie z tą wadą, pierwszą jest mój tato (nieoperowany do dziś), drugą mój starszy brat (operowany Ravitschem również w Lublinie około 1999, wtedy wiek ~17 lat).



KONSEKWENCJE WADY
> Możliwe deformacje serca:
Moje badania sportowe dawały znać o częsciowym bloku prawej odnogi pęczka Hisa. Wyżej napisałem “możliwe”, ponieważ nikt nie skusił się by potwierdzić konsekwentność między klatką szewską i tym blokiem. Całkowity blok, lub coś koło całkowitego, zwiększa ryzyko wystąpienia nagłej śmierci sercowej.
> Absurdalne braki wydolnościowe:
Ewidentne one były przy uprawianiu piłki nożnej. Niezależnie od ilości kontynuowanego czasu który spędziłem trenując i starając się poprawić formę, 10 minut na naturalnej murawie wystarczyło by mnie wyczerpać, sztuczna nawieżchnia pozwalała na jakieś 10-15 minut w miarę w swobodzie i na dokończenie pierwszej połowy, jednak też już nie na najwyższych obrotach. Pani kardiolog którą poprosiłem o skierowanie na Echo serca, która okazała się być otwarta na rozmowę o tym moim doświadczeniu ze sportem, dążyła do teorii takiej że przy naszej wadzie mogą występować problemy z krążeniem (chyba ze względu na ucisk lub/i przemieszczenie serca do boku) i mniejsze utlenienie dolnych koniczyn. Ze względu na jej otwartość w rozmowię o tym, planuję udać się do niej w 2022 po wykonaniu świerzych Echo oraz EKG o ile da się je wykonać z płytką Nussa, w celu porównania z wynikami z kilku dni przed operacją, jak i dalszym dążeniem do polepszenia sprawności fizycznej. W szpitalu raz dziennie przez pierwsze 4 dni po operacji, pojawiał się u mnie fizjoterapeuta wraz ze studentami, widział temat wydolności podobnie jak pani kardiolog.
> Estetyka:
Jeśli nawet tylko sama estetyka przeszkadza, dla mnie to wystarczający powód by zgłosić się do specjalisty i oczekiwać od niego zgody na operacje, o ile lekarz nie ma naprawdę konkretnych powodów by ją odradzać (ból i rehabilitacja nie są powodami, bólu być nie powinno a rehabilitacja to normalna rzecz). Nie zawsze zgodę otrzymamy, bo nie jeden lekarz nas nie rozumie i nie zrozumie bo sam przez to nie przechodzi. Jak chcecie być pewni, podciągnijcie pod wizytę w poradni problemy z wydolnością przy sporcie i np dyskomfort przy rozmowach ze względu na szybko kończące się powietrze (tak, to ma sens, głównie na egzaminach ustnych, na przemówieniach publicznych albo na conf-callach w pracy jeśli to wy je prowadzicie i, równie ważne, gdy rozmawiacie z osobą która... wam się podoba). Komuś to podciąganie może nie pasować, ale serio, jeśli estetyka jest dla was ważna to nie męczcie się psychicznie.
> Ból:
Od ~2017 uczucie kłucia w mostku w okolicach maksymalnego zagięcia. Ból występował w pozycji siedzącej, albo przed komputerem albo za kierownicą.
> Oddychanie wymagające kontroli:
Z czasem coraz bardziej zauważałem potrzebę myślenia o oddychaniu by, właśnie, oddychać. Konkretnym przykładem tego było zasypianie. Co jakiś czas, leżąc, zdawałem sobie sprawę że nie oddycham z automatu mając przy tym paradoksalne wrażenie że płuca nie mogą udźwignąć żeber, mięśni i skóry, musiałem wziąć na siebie wykonanie oddechu.

OD ZERA DO USTALENIA DATY
Tu będę bardziej szczegółowy, by każdy wiedział jaka jest kolejność rzeczy. Zdecydowałem się wybrać do doktora Buczyńskiego, SPSK 4 w Lublinie. Wymagane jest skierowanie do “poradni chirurgii klatki piersiowej” od lekarza rodzinnego/z umową z NFZ. Gdy jest się w posiadaniu takiego skierowania dzwoni się pod 81 718 21 21 gdzie umawia się wizytę u doktora. Przyjmuje w piątki od godziny 11.00, w kwietniu między telefonem a pierwszą możliwą wizytą był odstęp 3 tygodni. W poradni na Jaczewskiego rejestrujecie się przed 11.00 i, jeśli wam go nie podadzą, spytajcie o numerek bo to on określa kolejność przyjęcia do gabinetu. Dobrze się z doktorem rozmawia i wizyta nie była długa. Dostałem skierowanie oraz zostałem dopisany do listy oczekujących jako przypadek niegroźny. Wiązało się to z oczekiwaniem na telefon ze szpitala (81 724 49 00) w celu ustalenia daty operacji, na który akurat długo nie czekałem bo już 6 dni później się ze mną kontaktowali i pierwsza możliwa data była 2 i pół tygodnia później. Zlecone mi zostały badania alergologiczne wraz z Echem serca i skoro nie miałem jeszcze ustalonych dat tych badań, powiedziano mi by oddzwonić w przyszłym tygodniu. Alergologię oraz Echo miałem ostatecznie między 17 a 20 maja, więc na datę przyjęcia wybrałem 26 maja.

BADANIA
Oba które tu wymieniam nie są robione w szpitalu, tak więc na własną rękę. Echo serca zlecone mi zostało ponieważ na wizycie wspomniałem o bloku odnogi pęczka, prawdę mówiąc to EKG wykrywa tego typu blok, jednak coś przekonało doktora by zlecić mi również Echo. Alergologia nie jest obowiązkowa i nikt o nią w szpitalu przed operacją nie pyta, ale powinno się ją zrobić dla własnego spokoju. Jak wspomniał dr Buczyński, na 200 operacji musieli 3 razy płytkę wyciągać ze względu na reakcję alergiczną. Na wizycie pan doktor pokazał mi listę 11 metali z których wykonana jest płytka oraz podał nr telefonu do pewnego centrum w którym, z tego co wiedział, można było wszystkie te metale zbadać. Ostatecznie się dowiedzieliśmy że już nawet tam nie ma takiego pakietu który by wszystkie metale zawierał, więc zdecydowałem się na standardowy set 30 związków które są badane w centrach alergologicznych metodą płatkową, który pokrywa większość z tych 11 metali a przynajmniej te występujące w największych ilościach. Koszt 300-350 zł który warto ponieść by się ewentualnie nie męczyć.

PRZED OPERACJĄ
Dzień przed znów do mnie dzwonią ze szpitala, mowiąc by jeszcze nie przyjeżdżać bo nie wiadomo czy będzie miejsce, na co ja odpowiadam że i tak przyjechać muszę bo w Lublinie nie mieszkam i będę tam spać u znajomych, do tego już i tak dzień wolny w pracy wziąłem. Tak bardzo niebezpośrednio, ale po prostu starałem się im przekazać by za bardzo nie mieszali. Pomęczyłem się do rana by się dowiedzieć że i tak mnie przyjmą. W szpitalu przed wejściem do Izby Przyjęć Planowych wykonuje się test Covidowy, po teście wchodzi się do Izby, przebiera się na parterze i potem jedzie na trzecie piętro. To była środa, spodziewałem się że operacja będzie w czwartek lub piątek, jednak w oczekiwaniu na przyjęcie na oddział spotkałem pana doktora który mi dał znać że operacje na czwartek i piątek już są rozplanowane, więc moja będzie po weekendzie. Spędziłem więc 5 dni podczas których jedyne 2 interakcje z lekarzami to pobranie krwi by sprawdzić grupę oraz wykonanie EKG.

PO OPERACJI
> Poniedziałek:
O 11.30 zabrali mnie z oddziału by zawieźć na salę operacyjną. Operacja zaczęła się o 13.00 a o 18.30 już byłem w stanie, będąć całkiem “trzeźwy”, dać znać rodzinie że wszystko gra... a nawet około godzinę rozmawiałem przez telefon.
> Wtorek:
Dzień bezbolesny bo żebra były cały czas znieczulone dzięki miejscowemu znieczuleniu w kręgosłup. Rano po śniadaniu usunięto mi cewnik (więc to był też pierwszy dzień wstawania z łóżka) i zostałem przewieziony na zwykłą salę.
> Środa:
Drenarz usunięty (bezboleśnie), cały dzień na znieczuleniu miejscowym.
> Czwartek:
Masakra, jednak kto czyta przed operacją niech się nie martwi, da się uniknąć (jak uniknąć, będzie gdzieś pod koniec piątku) a ja nie uniknąłem bo niestety i na szczęście nie mam doświadczenia w szpitalach. Czwartek był w kalendarzu dniem czerwonym i albo to spowodowało mniejszą frekwencję anestezjologów i dlatego nikt do mnie w adekwatnym momencie nie przyszedł, albo z góry było ustalone że w trzeci dzień po operacji trzeba powoli przechodzić z miejscowego znieczulenia do innych środków przeciwbólowych. Znieczulenie miejscowe było podawane tak by kończyło się około 5.00 nad ranem, więc w czwartek dostałem środek przeciwbólowy (Oxynorm podany zastrzykiem w ramię). Okazało się że, podany sam, tylko pogorszył sytuację ponieważ efekt był poszerzający a ta operacja już sama wiele poszerzyła, ból się jedynie zwiększył. Personel jest tam przemiły, tylko że wszędzie jakieś czarne owce są i mnie dotknął niefart że miały one dyżur właśnie w czwartek i piątek rano, jedna po drugiej. Zawołałem tą pierwszą czarną owcę, widziała na własne oczy że nawet się z bólu nie zwijam bo każdy ruch klatki był bolesny, że nie mogę wypowiedzieć dwóch słów jedno po drugim bo samo nabieranie powietrza bolało. Dla niej było to normalne, nie reagowała nawet jak mówiłem jej że prawie się duszę bo nabieranie powietrza powoduje naprawdę nieznośny ból żeber. Przeleżałem tak 2 godziny i mam przeczucie że niedaleko temu było do bólu porodowego. Na szczęście mimo święta akurat dr Buczyński miał dyżur od 8 rano, więc interweniował. Zawołano anestezjologa z innego oddziału który wypełnił urządzenie od znieczulenia miejscowego. Po kilku minutach spokój, tak do następnej 5.00 nad ranem, w piątek.
> Piątek:
Scenariusz podobny do czwartkowego, o 5.00 koniec miejscowego znieczulenia więc wołam drugą czarną owcę której od razu mówię o tym co działo się wczoraj i że powinienem dostać więcej leków niż tylko ten jeden, a w odpowiedzi usłyszałem że “skoro nie dostaliśmy takich wskazówek to mogę tylko dać ten jeden lek”. Mimo mojego upierania się, mój dzień zaczął się jak poprzedni czyli od tej jednej dawki. Nie miał on już tym razem tego samego niepożądanego efektu co wczoraj, ból był w porównaniu mniejszy ale dalej nieznośny. O 8.00 wpadła do sali pani anestezjolog która mi zastosowała znieczulenie miejscowe przed operacją i zwykle napełniała torebkę ze znieczuleniem, musiała je niestety usunąć ze względu na nienajlepszy stan skóry moich pleców (mimo wieku zmagam się z trądzikiem właśnie na plecach, a w czwartek z tego bólu i efektu rozgrzewającego leku się spociłem i na tym pocie leżałem niekrótki czas). Przeleżałem z bólem jakieś 8 godzin, nie pozwalał się za bardzo ruszać więc ograniczyłem się do najbardziej podstawowych potrzeb, zwiększał się w miejscach umocowania płytki gdy przechodziłem do pozycji siedzącej, tak więc nawet odsunąłem w czasie posiłki i pierwszy spożyłem po 17.00, po interwencji lekarza dyżurnego. Tego ostatniego zawołałem dopiero po tym jak pielęgniarka (ta sama czarna owca) powiedziała mi że “ja nic więcej nie mogę zrobić, musi pan poprosić lekarza”... i czy serio nie można było tak wcześniej? Nie jestem żadnym pobytwszpitalulogiem by wiedzieć co i kogo pytać. Personel powinien być w stanie jednym spojrzeniem, lub słysząc jedno zdanie, sam określić kiedy nadchodzi moment na zawołanie lekarza, czy anestezjologa, czy obojga. No i ja o tego lekarza dyżurnego poprosiłem, i co? Owca go nie zawołała za pierwszym razem, przeczuwałem to bo pokój dyżurnego jest tak blisko że zwykle słychać co się dzieje, więc zawołałem ją jeszcze raz by spytać czy mi może bandaż po znieczuleniu miejscowym z pleców zdjąć i przy okazji spytałem czy zawołała dyżurnego bo już pół godziny czekałem, no i w końcu łaskawie zawołała. Na korytarzu jest wywieszona taka kartka zatytułowana “możliwości leczenia bólu w SPSK 4”, gdzie pod punktem nr 2 jest napisane że każdy pacjent ma prawo do leczenia bólu, że operacje i dni pooperacyjne nie powinny być bolesne ponieważ są do dyspozycji różne środki przeciwbólowe o które w każdym momencie można poprosić, ewidentnie ktoś o tym zapomniał. Więc jak tego uniknąć? Pamiętając że w każdym momencie możecie poprosić personel o zawołanie lekarza dyżurnego, lub nawet tego który się wami zajmuje o ile jest w danym momencie w szpitalu. Mam nadzieję że się tu nie mylę, jednak odniosłem wrażenie że lekarze są na takie sytuacje dużo bardziej wyczuleni i robią co mogą by zmniejszyć cierpienie. Mówcie wszystko co czujecie i jak was ten ból ogranicza.
> Sobota:
Jeśli dobrze pamiętam to był dzień gdzie ból się ułożył na takim poziomie na granicy wytrzymałości. Wieczorem zacząłem brać sam Ketonal by zobaczyć czy sobie poradzi i czy dam radę wyjść ze szpitala w poniedziałek.
> Niedziela:
Już raczej miałem pewność że na następny dzień mogłem szykować się do wyjścia.
> Poniedziałek:
Niespodziewanie zdjęto mi wszystkie szwy, przez co ominie mnie jedna wizyta u lekarza. Dostałem skierowanie na następną wizytę (przez kolejne 3 lata raz na 6 miesięcy), dostałem zwolnienie lekarskie do końca czerwca więc na równy miesiąc po operacji i wróciłem do domu.
> Następne 8 dni w domu:
Bez wysiłku i sporo czasu na siedząco, choć czasem przydało by się i położyć. Problem tkwi w potrzebie bycia przy mnie innej osoby by się położyć oraz podnieść z pozycji leżącej (choć wczoraj udało mi się zrobić obie te rzeczy sam), dlatego gdy dziewczyna jest w pracy spędzam dużo czasu na fotelu biurowo-gamingowym z obniżonym oparciem. W domu niestety nie mam jak zainstalować drabinki, lin czy też prześcieradeł by sobie w tym pomóc.

OCENA
9/10 biorąc pod uwagę możliwości takiej operacji. Jeden punkt mniej przez fakt że płytka została u mnie zamontowana z prawej strony pod żebrami, jednak nie udało jej się nagiąć tak by zrobić to samo również z lewej strony, dlatego z lewej płytka przechodzi między żebrami i zamontowana jest od zewnątrz, na żebrach. Dr Buczyński zalecił trzymanie się zdala od sportów kontaktowych przez około rok, mam trochę obaw że takie umiejscowienie płytki ograniczy możliwość zginania tułowia do lewej co będzie skutkować 3-letnią przerwą od np piłki nożnej (to okres przez który będę płytkę nosić). Ogólnie jednak, jestem bardzo zadowolony z tego co Doktorowi udało się tu zrobić.
6/10, to już ocena globalna. Do perfekcji brakuje jakieś 2 cm klatki wyciągnietej do przodu, lepszego ułożenia żeber z okolic maksymalnego zagięcia mostka jako że dalej są zapadnięte i dolne żebro wystaje, jak i jakichś 2 cm dystansu między brodawkami. A propos tego ostatniego, z operacją, brodawki odsunęły się od siebie o 1 cm (z 21 cm na 22), spodziewałem się że ugram o 1 cm więcej. Tak jak wspomniałem, zrobione zostało wszystko co było można i bardzo się z tego cieszę. Liczę jednak że niedługo Bio-Printing znajdzie swoje zastosowanie w tego typu operacjach, wtedy będziemy mogli celować naprawdę wysoko.


Zapisane
Lazer
Newbie
*

Reputacja: +0/-0
Wiadomości: 1


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #1 : Wrzesień 09, 2021, 07:15:40 »

Hej, wrzucisz aktualne zdjęcia?
Zapisane
ardian_pose
Newbie
*

Reputacja: +0/-0
Wiadomości: 6


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #2 : Wrzesień 10, 2021, 10:03:16 »

Hej, wrzucisz aktualne zdjęcia?
Oczywiście. Nie jest najgorzej, lecz są 2 tematy które niedługo omówimy z chirurgiem. Mostek się zapadł o około 1-1.5 cm, oraz - tego tu nie widać - prawe dolne żebra się przesunęły o 2-3 cm do środka, tuż pod mostkiem wygląda to tak jakby się nierówno pozrastały. Lewa strona w porządku.


Zapisane
Kriter
Moderator
Newbie
*****

Reputacja: +51/-14
Wiadomości: 877


Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #3 : Wrzesień 12, 2021, 08:18:04 »

Ładny efekt.
Zapisane

Operacja metodą Ravitcha 18.06.2015.
Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.15 | SMF © 2006-2007, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
nasza strona internetowa - choinki na pniu - z tego źródła - link do strony - druknawszystkim.pl