PECTUS.pl - Klatka Piersiowa Lejkowata, Klatka Piersiowa Kurza, Pectus Excavatum, Pectus Carrinatum
Marzec 05, 2021, 11:52:43 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Reklama
Strony: [1] 2
  Drukuj  
Autor Wątek: Operacja NUSSem w Łodzi - masakryczne powikłania  (Przeczytany 44993 razy)
luxor
Newbie
*

Reputacja: +1/-0
Wiadomości: 3


Zobacz profil
« : Lipiec 31, 2011, 06:39:50 »

Witam,

W końcu zdecydowałem się wejść na to forum i opisać jak wyglądała moje operacja i to co działo się później, minął już rok czasu i dopiero teraz piszę, ale niestety po tej operacji jak słyszę słowo ' pectus ' albo coś w tym stylu to już mi się rzygać chce.
No więc tak, umówiłem się na operację w Koperniku w Łodzi z doktorkiem Kozakiem, 6 Lipca poszedłem do szpitala i już 7 Lipca rano miałem operację, operacja z początki niby udana, obudziłem się na sali pooperacyjnej mało mnie bolało jak się nie ruszałem, tylko nie mogłem ruszyć rękoma bo za bardzo bolało wtedy, potem wywieźli mnie gdzieś żeby zrobić prześwietlenie (3h po operacji co za idioci lol), maszyna nie mogła do mnie przyjechać bo coś tam coś, pielęgniarki kłóciły się z lekarzem i nawet wyzywały go za to co robi, potem w sali gdzie robili mi to prześwietlenie babka pyta się mnie czy dam rade wstać do zdjęcia haha no oni to są jacyś bezmózgowcy, pielęgniarki się na nią spojrzały i wyśmiały 'kobieto przecież on jest 3h po operacji, nienormalna jesteś?' dobra potem mi jakoś zdjęli piżamę i zrobili to zdjęcie. Wróciłem na salę pooperacyjną i doktorek powiedział 'no i co? przeżył? przeżył ;]' no i potem nockę jakoś przeżyłem, ale rano jak wyjechałem na swoją salę już normalną i pielęgniarki chciały mi zmienić pościel i kazały wstać to oo coś było nie tak, wgl nie miałem siły ani nic, nawet usiąść jak usiadłem to kręciło mi się w głowie i mało co bym się przewrócił - totalny brak sił. W nocy wgl nie spałem i czułem niepokój, lekarz na obchodzie mówił że powinienem już chodzić i wgl ruszać się bo niedługo do wyjścia, a ja że nie mogę nawet usiąść. W Piątek rano matka podawała mi wodę łyżeczką bo nie mogłem już nawet pić i lekarz przyniósł mi te kulki do dmuchania i ledwo podniosłem tą pierwszą, wtedy się zaniepokoił.. Zrobiono mi znowu zdjęcie i stwierdzono że mam odmę i że to muszę wydmuchać, 15minut później przyszedł ze swoim partnerem z wielką strzykawą, poprosił wszystkich którzy mogli wstawać o wyjście i wbili mi to w opłucną i zaczęli wyciągać krew i to sporo krwi.. Z tego co słyszałem razem wyciągnęli jakiś litr i od razu zaczęło mi się lepiej oddychać. Poszli sobie i za 15minut wrócił, a miał już jechać do domu bo to było popołudnie Piątek i gdyby nie tak reakcja to bym wykitował już przez weekand, wrócił i powiedział że jest poważny krwotok do jamy opłucnej, nie wiedzą skąd co i jak, ale muszą operować i najprawdopodobniej wyciągać płytę. W tym momencie wszyscy spanikowali, nawet ludzie którzy leżeli ze mną na sali widzieli w jakim jestem stanie.. Prędko zabrali mnie na oddział intensywnej terapii i wszystko robili w biegu, zamówili krew i wgl pytał się po kilka razy czy już jest zamówiona itd, totalnie wszystko prędko robili, jak mnie podłączali do tych aparatur to mnie bolało wszystko i wgl, nie tak jak za pierwszym razem, ale w końcu mnie uśpili i operowali ponad 3h... Na szczęście udało się, straciłem bardzo dużo krwi i wyciągnęli mi to gówno, miałem podłączone dwie rurki wyciągające osocze z opłucnej i tego też nadal sporo zlatywało, ale po krótce zorientowałem się że nie mogę ruszać lewą ręką (była sparaliżowana), gdy lekarz się o tym dowiedział znowu był strasznie przestraszony. Tej nocy znowu na sali pooperacyjnej w nocy obudziłem się i nie mogłem oddychać i miałem ogromne skurcze brzucha, dusiłem się i pociłem, lekarz dyżurujący nie wiedział co robić, w końcu pielęgniarka poradziła mu że to nerwy i żeby dał mi coś na uspokojenie, rzeczywiście podał i zasnąłem, obudziłem się rano z tlenem. Wróciłem znowu na swoją salę i pomimo sparaliżowanej ręki wstałem.. brawo po 5dniach ciągłego leżenia wstałem o własnych siłach i nie kręciło mi się w głowie. Zrobili mi ponownie zdjęcie, pobrali krew i okazało się że mam ogromny spadek - miałem 3 litry i na zdjęciu wykryto jakiś mały krwiak, było 40 stopni ciepła a mnie przechodziły dreszcze i było mi strasznie zimno ale po dniach się to normowało, wszystkich strasznie zaniepokoiła moja sparaliżowana ręka, wezwali neurologa który mnie dokładnie zbadał i stwierdził że podczas operacji mi ją przycisnęli i to dlatego, ale że to wróci do normy tylko trzeba rehabilitować ale nie wiadomo po jakim czasie... Podczas pobyto w szpitalu przychodził do mnie rehabilitant i ręka rzeczywiście dochodziła do siebie, jednak niestety oprócz ręki miałem też pogorszone czucie pod prawym ramionem jakby za blizną... I po tej drugiej operacji miałem ogromne dwie fioletowe plamy pod pachami i buły, po prostu gigantyczna opuchlizna (tego mogę dać nawet fotkę, jakby ktoś chciał), wszystko dochodziło do siebie, jednak lekarzy niepokoił ten mały krwiak w opłucnej, miał się wchłonąć ponieważ taką zdolność ma opłucna, ale jedni mówili tak a drudzy że się nie wchłonie... w końcu postanowiono mnie dla bezpieczeństwa nakłuć (endoskopia czy coś takiego), jak tam wszedłem do tego gabinetu to cały się trzęsłem i pomimo znieczulenia miejscowego też mnie bolało i potem jak wróciłem to jeszcze mnie głowa bolała, jednak nic nie wyciągnął bo podobnież nie trafił żal. Codziennie pobierano mi krew i robiono prześwietlenia i rehabilitowano rękę, w końcu po 3 tygodniach wypuszczono mnie ze szpitala, wróciłem do domu i byłem bardzo słaby + ta ręka ech.. miałem problem ze wszystkim, po tygodniu poszedłem na kontrolę i okazało się, że krwiak jednak się wchłonął i byłem zadowolony. Jednak powikłania po operacji były straszne, pociłem się przy wszystkim co robiłem, do niczego się nie nadawałem, po jakimś miesiącu zaczął boleć mnie brzuch i miałem gorączkę (po wyjściu ze szpitala jeszcze przez miesiąc wstrzykiwano mi ten kleksan i witaminę B6), pojechałem znowu do szpitala i byłem badany na lewo i prawo, po USG brzucha było podejrzenia wyrostka i planowano mnie zostawić na 3dni aby to wykluczyć, ale powiedział że NIE bo siedziałem już 3 tygodnie i wróciłem do domu i to się unormowało. Jednak to jeszcze nie był koniec tego piekła, bóle brzucha wróciły we Wrześniu i ZNOWU do szpitala na 3dni i pełne badania, tylko brzuch wgl mnie nie bolał w szpitalu, za to przez tydzień w domu... Nic nie wykryto, lekarka powiedziała tylko, że to może być przez zrosty które mam po operacji w opłucnej... Potem już było w miarę ok, ręka wreszcie doszła do normy, tylko miałem silne bóle głowy z tyłu przy jakimś wysiłku. I to był koniec, zacząłem normalnie żyć i powiedziałem sobie że nigdy w życiu już jakichkolwiek operacji, to co mi pozostało to tylko zaburzone czucie pod tym prawym ramionem. Spędziłem 3 tygodnie w szpitalu w Lipcu, gdzie inni opalali się i bawili, a ten Lipiec już nie był taki ciepły i pogodny. Masakra po prostu masakra, doktor zapewniał mnie że powikłania zdarzają się bardzoo rzadko i że oni wykonali już wiele operacji tą ' super ' metodą, a potem sam był głupi i co jednak okazało się, że jest zagrożenie życia i różne cuda powikłania mogą wystąpić. Potem powiedział, że nigdy nie miał takiego przypadku, tylko zanim wyszedłem przyszedł na salę kolega, któremu ta super płytka wykręciła się i leżał 4 dni bez pomocy ze strasznym bólem bo doktorek sobie wyjechał.
Nie polecam nikomu tej chorej metody i chodzenia 2 lata z takim gównem jak roślinka, bo przecież nic nie wolno robić. I pozdrawiam wszystkich którzy mają malutką wadę, a chcą to gówno wsadzać żeby być ideałem, ale jak ktoś chce podjąć takie ryzyko to proszę bardzo jak kto woli.

Dobra skończyłem pisać moją lekturę i zachęcam do przeczytania  Duży uśmiech

Chciałbym jeszcze ' serdecznie ' pozdrowić:

Dr. Kozak - który mówił że wykonał mnóstwo tych operacji i powikłania zdarzają się niezwykle rzadko

Dr. Chowaniec - najlepszy artysta z nich, który wysłał mnie 3h po operacji z 5 piętra na parter na wózku który się trząsł, bo aparatura nie mogła do mnie przyjechać i potem jeszcze kozaczył, że oo jednak przeżył, a potem sam mi wyciągał tą krew z opłucnej i mu głupio było

Dr. Łochowski - ten też był dobry, jak przyszedłem na kontrolę to nie chciał mnie przyjąć i z agresją trzasnął mi drzwiami przed nosem

Dr. Kaczmarek - ten lekarz był ok, gdy miałem te bóle brzucha załatwiał mnie na spokojnie i cierpliwe i sam poszedł z 5 piętra na dół żeby mi coś załatwić

Pani Dr. Pawlak - miła Pani doktor, która wspierała mnie i pocieszała i mi mówiła, że jej szwagier ma taką klatę i nie zamierza robić żadnej operacji

Oraz wszystkich znajomych, którzy mnie tak pchali na tą operacje i mówili że to pryszcz i na 100% to załatwią, szkoda że sami na to nie poszli.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 01, 2011, 12:27:39 wysłane przez luxor » Zapisane
Grand Canyon
Newbie
*

Reputacja: +14/-6
Wiadomości: 145


Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Lipiec 31, 2011, 06:58:50 »

Dzięki, że podzieliłeś się z nami tym, bądź co bądź, przykrym doświadczeniem. Jest jednak tak, jak powiedział Twój lekarz - takie powikłania zdarzają się niezmiernie rzadko. Tak czy inaczej każdy kto decyduje się na jakikolwiek zabieg tego rodzaju musi mieć świadomość, że ponosi pewne ryzyko. Ja się męczyłem blisko miesiąc z powikłaniami jednak mimo tego nie żałuję.
Zapisane
streetball
Newbie
*

Reputacja: +22/-0
Wiadomości: 378



Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Lipiec 31, 2011, 09:04:04 »

O kurde Szok
Dobrze, że opisałeś to wszystko Uśmiech
Cytuj
I pozdrawiam wszystkich którzy mają malutką wadę, a chcą to gówno wsadzać żeby być ideałem, ale jak ktoś chce podjąć takie ryzyko to proszę bardzo jak kto woli.
Dokładnie ludzie nie wyszukujcie sobie czegoś czego nie macie, widze na forum wiele osób które mają klate lepszą niż ja po operacji , a chcą operacje. Mam ochotę ich wyzwać czasami.

Dziwne, że od razu po operacji nie miałeś drenu założonego, ja jak się obudziłem po operacji to miałem założony i chyba dzień po mi wyjęli.

Jak masz te fotki to wrzuć, nie zaszkodzi Uśmiech

Pozdro i trzymaj się Uśmiech

PS. I odwiedzaj forum Uśmiech
Zapisane

23.06.2010. Włożenie płytki w Akademii Medycznej w Gdańsku
16.01.2013. Wyjęcie płytki.
http://www.pectus.pl/index.php/topic,2976.0.html
NEVER GIVE UP !
mstmarcin
Newbie
*

Reputacja: +4/-0
Wiadomości: 48



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #3 : Lipiec 31, 2011, 09:52:04 »

Boże... Przecież to już szczyt piekła na ziemi... I to się nie kwalifikuje do jakiejś sprawy w sądzie? Rozumiem, że płytki nie masz w sobie, w takim razie co... mostek się utrzymał w ogóle? Też miałem miesiąc piekła jak pewnie dużo dużo innych osób, po którym to się jest tylko gównianym kawałkiem mięsa, który chciał tylko trochę więcej od życia , co i tak jest niczym w porównaniu z walką o życie... (a i tak skończyło się na tym, że jeszcze dwu- czy nie wiem ile centymetrową wadę mam dalej, czyli tyle co inni przed...).
Naprawdę szacunek, że się nie poddałeś, o ile oczywiście się teraz dobrze trzymasz, bo jeśli wada jest dalej duża to wolę nie wiedzieć co Ci siedzi teraz w głowie.
Ps. Nie jest się znowu taką rośliną!
Zapisane

Wrocław DCCHP, Nuss: IN 2009 & OUT 2011
x1
Newbie
*

Reputacja: +3/-1
Wiadomości: 109


Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : Lipiec 31, 2011, 10:08:24 »

kilka wypowiedzi ktora w ostatnim czasie rzuciła mi sie w oczy

Czy znajdzie się ktoś kto poddał się operacji metodą nussa dwa razy i podzieli się doświadczeniem? Oczywiście, dam sobie jeszcze powiedzmy ten rok czasu, poćwiczę, ale moje zadowolenie z efektów topnieje... dołek w dolnej części mostka jest i co raz mniej przekonuje mnie tekst "każdy człowiek ma tam dołek", szczególnie teraz po wyjęciu, kiedy mostek jeszcze trochę opadł, co jakiś czas mi ta myśl sieje zamęt w głowie. Zdjęcia są w innym wątku (Operejszyn in Wroc.), ale wklejam link:
http://imageshack.us/g/842/dsc00254x.jpg/
Ostatnie zdjęcie jest z pierwszej operacji, czyli opuchlizna daje to złudzenie idealności.

Mam 22 lata, operację miałam 3 tygodnie temu, metodą Nussa, nie w Poznaniu.. Rzeczywiście ból przez mniej więcej tydzień jest bardzo uciążliwy i bez silnych środków p/bólowych nie da się funkcjonować. W tej chwili powiedzmy sobie szczerze - jest znośny, chociaż ciągle czuć płytkę i troszkę ciężko się wyprostować. Bardzo szybko się męczę, trudno mi podnosić cięższe przedmioty. Myślę, ze trzeba dać sobie około 1 miesiąca luzu.
Co mnie niepokoi - około 1,5 tygodnia po założeniu płytki (efekt po operacji był wspaniały, dołek całkowicie uniesiony), mostek zaczął znowu opadać. W tej chwili ma około 1,5 cm.. Niedługo idę na kontrolę, zobaczymy co powie lekarz.
Ogólnie w szpitalu byłam 2 tygodnie, bo pojawiły się komplikacje - płyn w jamie opłucnej. I jeszcze jeden problem - blizny.. Troszkę się "rozeszły" i szczerze mówiąc nie goją się zbyt ładnie.

Efekty po operacji - muszę to szczerze powiedzieć - nie są zadowalające, mogłabym nawet pokusić się o stwierdzenie, że przez te ogromne blizny efekt kosmetyczny jest gorszy niż przed operacją (chociaż nie on był jej celem).

W wieku bodajże 14-15 lat miałem operacje metodą Nussa, po ponad roku wystąpiły małe komplikacje (zawiasy się poluzowały i musiałem jechać na kolejną operacje ). [...] Po wyjęciu blaszki już po 2tyg wróciłem do treningów i tak sobie ćwiczyłem.. aż do wczoraj... no właśnie nie wiem co się dokładnie stało... otóż robiłem trening na górną część klatki (wyciskania w skosie do góry, rozpiętki w skosie, ćwiczenia na bramie)... Przychodzę do domu, ściągam koszulkę, przyglądam się w lustrze, a tu jakby ponownie zapadnięty mostek!! (nie tak bardzo jak wcześniej ale bardziej niż po korekcji).. Byłem w szoku, mało co a zwymiotowałbym z wrażenia.. wyszedłem z domu żeby się przewietrzyć.. przemyślałem sobie na spokojnie co mogło się stać.. doszedłem do wniosku, że może osiągnąłem tak dużą "pompe" potreningową, że sprawiało to wrażenie bardziej cofniętego mostku... uspokoiłem się z tym i przespalem.. dziś spojrzałem w lustro, pompa opadła, a mostek rzeczywiście lekko się cofnął  Niezdecydowany Niezdecydowany

operacja nuss'a warszawa [ relacja ] relacja makiego
klatka sie ciagle zapada tzn opuchlizna schodzi i wraca doleczek.. po samej operacji bylem mega zadowolony.. teraz juz tak sam nie wiem..


chyba sie zdecyduje na kolejna operacje zeby miec 2 plytke bo doleczek juz powoli wrocil..

Maki muszę Cię zasmucić ale jedna płytka to w tym przypadku nie rozwiązuje sprawy. Przekonasz się sam niedługo, jak zejdzie całkowicie opuchlizna. Wiem co mówię bo pół roku temu byłem operowany w tym samym szpitalu. Po wyjściu ze szpitala byłem mega zadowolony ale mój entuzjazm gasł z każdym dniem jak opuchlizna malała. Teraz patrząc na swoją klatkę, myśle że dwie płytki gwarantowałyby lepszy rezultat. Zwłaszcza, że po wyjęciu płytki klatka na pewno troszkę się cofnie.
Zostało mi jeszcze sporo czasu chodzenia z tą płytką, to cały czas rozważam kolejną operacją tym razem metodą Ravitch'a. Myślę, że w moim przypadku gdzie mam asymetryczną wadę ta metoda bardziej się sprawdzi.

Mam Lejkowatą klatke jestem po operacji metodą Nussa.Niestety nie przyniosła ona spodziewanych efektów co prawda jest duża poprawa.Niestety lewa strona klatki jest trochę wgłębiona i podczas chodzenia w koszulce jest to bardzo widoczne.Myśle o kolejnej operacji.Operacje miałem w wieku 16 lat teraz mam 20 lat 186cm wzrostu i 73 kg wagi.Prosiiłbym o rade jaka metoda jest najłepsza, słyszałem że są łączone metody Nussa i Ravitcha.Sama metoda Nussa nic nie da bo mam odstające żebra z prawej strony mostka.

Witam,
chciałabym się podzielić swoją historią bo widzę ze większość osób na forum jest niemal zachwycona efektami operacji klatki lejkowatej metodą Nussa, a nie zawsze jest tak kolorowo...
A więc tak. Od zawsze cierpiałam z powodu klatki ponieważ pomimo "dołka" miałam wystające żebra, do tego z lewej strony znacznie bardziej. Mając 21 lat zdecydowałam sie w końcu na operację. Po licznych poszukiwaniach trafiłam do dr. Adamczaka w Poznaniu, który jako jedyny dał mi nadzieje na normalne życie. (Wspomnę tylko że od miejsca mojego zamieszkania do Poznania jest ok 500 km- średni koszt podróży w 2 strony ok. 250 zł). Operacja odbyła się w 2007 r., podczas której włożyli mi 2 płytki. Idealnie się nie dało zrobić ale efekty były zadawalające - dołek zniknął, żebra się schowały, jedynie  te z lewej strony były jeszcze troszkę widoczne ale nauczyłam się przybierać takie postawy że dało sie to całkowicie ukryć). Blizny były bardzo mało widoczne, a płytki nigdy mi nie przeszkadzały. Dr Adamczak na każdej wizycie podkreślał, że będę musiała ponosić płytki dłużej dla pewności. Niestety w trakcie mojego leczenia wybuchła afera z Adamczakiem, nie wiem ile w niej prawdy ale uważam go za najlepszego lekarza z możliwych-opiekuńczy, zainteresowany pacjentem po operacji i prawdziwy mistrz w tej dziedzinie. Po trzech latach od operacji musiałam kontynuować leczenie u dr. Pawlaka, który na pierwszej wizycie stwierdził ze skoro tyle juz nosze płytki to najwyższy czas je wyciągać (sugerując się czasem zamiast dokładną analizą zdjęć). I tak w czerwcu 2010 r. miałam wyciągane płytki, gdzie świeżo po zabiegu zauważyłam delikatne zapadnięcie klatki (pomyślałam, ze skoro nic już mostka nie trzyma to jego delikatne zapadnięcie jest normalne). Po zabiegu dr do mnie już nie przyszedł, nawet nie sprawdził czy wszystko ok. Wypisałam się ze szpitala nie wiedząc co dalej. Nie czułam się najlepiej, gdyż bolały mnie rany, które tym razem już nie były tak dobrze zszyte. Z każdym miesiącem wada stopniowo się pogłębiała. Pół roku po operacji zadzwoniłam do dr. Pawlaka co mam z tym robić, czy mam jakoś szybko przyjechać - on tylko kazał mi czekać w kolejce do poradni, gdzie czas oczekiwania wynosił 5 miesięcy... Przez ten okres żebra wróciły do stanu z przed operacji, klatka się zapadła, trudności w oddychaniu wróciły. W maju 2011r. pojechałam na z niecierpliwością wyczekaną wizytę do dr. Pawlaka pełna nadziei że jeszcze raz poprawią mi klatkę. Niestety baaaardzo się zawiodłam. Pawlak uznał, że nie wada nie wróciła aż tak bardzo żeby można ją było zakwalifikować do operacji. A w związku z tym, że z płytkami wyglądałam normalnie a po ich wyjęciu wszystko wróciło do stanu wyjściowego uznał że teraz to nie ma tego jak sprawdzić i nie może porównać z tym co było wcześniej. Na koniec dodał, że powinnam się cieszyć bo są tacy co maja gorsze wady i wypisał mi zaświadczenie o zakończeniu leczenia. Wyszłam z płaczem i w ten właśnie sposób zakończyłam przygodę z Poznańską kliniką. Cztery lata jeżdżenia kawał drogi, kupa pieniędzy wydanych na podróże, mnóstwo bólu i cierpienia związanego z operacją i co z tego zostało.... bolące blizny pooperacyjne i moja "najwierniejsza" klatka lejkowata z wystającymi łukami żebrowymi. Codziennie żałuje, że wyjęłam płytki, w niczym mi nie przeszkadzały a przynajmniej wyglądałam normalnie.
Piszę żeby ostrzec, że nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli. Jeśli ktoś z was ma wadę która nie jest nazbyt uciążliwa to zastanówcie się kilka razy czy warto się ciąć i tak cierpieć dla nie zawsze pewnego efektu. Gdybym w 2007 r. wiedziała, że po operacji osiągnę takie efekty jakie mam teraz, to nigdy bym się jej nie poddała....
A co do kliniki w Poznaniu to była ona najlepsza pod względem operacji klatek szewskich w Polsce tylko wtedy kiedy pracował tam jeden z najlepszych specjalistów w dziedzinie torakochirurgi dr Adamczak. Teraz jak widać bez zachwytu..
Pozdrawiam

Cześć Mrugnięcie
9 lipca zeszłego roku miałam operacje robioną metodą nussa... Operował mnie dr.Pawlak (bardzo miły lekarz) założyli mi 2 płytki. W szpitalu byłam 5 dni jednak w domu nie mogłam wytrzymać z bólu... okazało się że w płucach zgromadził się płyn wyciągnęli mi go poprzez wkłucie... ten zabieg miałam robiony 2 razy i wtedy w szpitalu byłam cały tydzień. Teraz jest już prawie 10 miesięcy po operacji i jak nabieram głęboki wdech to płytki dają się we znaki i często gdy się przekręcę, za mocno wykrzywię to odczuwam ból. Boje się że coś jest nie tak... Jak kicham kaszle to też boli..

Efekty po operacji - muszę to szczerze powiedzieć - nie są zadowalające, mogłabym nawet pokusić się o stwierdzenie, że przez te ogromne blizny efekt kosmetyczny jest gorszy niż przed operacją (chociaż nie on był jej celem).

moim celem nie jest negowanie operacji bo uwazam ze zmienia ona zycie (w 95% na lepsze), dziwi mnie jednak fakt brania w "ciemno" metody nussa i po czesci wysmiewaniu sie z ravitcha ktoremu sam sie poddalem i jest w pelni zadowolony z efektow operacji.

Moja opinia na nussa jest nastepujaca, metoda przyszlosci - na swiecie juz jest kilkunastu doktorow ktorzy potrafiaja zdzialac cuda ta metoda, ale na dzien dzisiejszy w naszym kraju nie mam tak doswiadczonych ekspertow przez co wyniki sa bardzo bardzo mieszane i wybor tej metody w co niektorych placowkach jest naprawde watpliwy.

Wolalem sie poddac sprawdzonej metodzie u doswiadczonego doktora, ktorej przewidywania dostalem przed operacja, i rzeczywiscie sie sprawdzily.

Operacja Nussa trwa 30-40 min, Ravitcha ~4 godziny, a praca wykonywana w tych zabiegach jest diametralnie rozna,
dla mnie wytlumaczalne jest ze lepiej namowic kogos na Nussa, obrocic blaszke i zgarnac kase z nfz, niz "szperac" w mostku kilka godzin.

Reasumujac, jesli ktos jest mlody, i ma mala wade do operacji nuss w Polsce jest rozwiazaniem (mozna tez ryzykowac tylko jak widac efekty sa rozne), w kazdym innym stary i sprawdzony ravitch.

Moje zdanie.

« Ostatnia zmiana: Lipiec 31, 2011, 10:12:06 wysłane przez x1 » Zapisane

2010: zmodyfikowany Ravitch
2012: usunięcie płytki
Grand Canyon
Newbie
*

Reputacja: +14/-6
Wiadomości: 145


Zobacz profil
« Odpowiedz #5 : Lipiec 31, 2011, 10:40:24 »

Ja poddałem sie Nussowi mając 31 lat i jestem zadowolony. Wiem, że Ravitch nie naprawiłby mi górnego pectusa, a mój był rozległy. Gdyby po wyciągnięciu płytek mostek znowu mi się zapadł nadal walczyłbym o kolejnego Nussa, tym razem z modyfikacją (nacięcie mostka). Ravitcha się boję ze względu na to, że statystycznie wada po nim powraca częściej niż  po Nussie.
Zapisane
luxor
Newbie
*

Reputacja: +1/-0
Wiadomości: 3


Zobacz profil
« Odpowiedz #6 : Sierpień 01, 2011, 12:05:43 »

Cytuj
Dziwne, że od razu po operacji nie miałeś drenu założonego, ja jak się obudziłem po operacji to miałem założony i chyba dzień po mi wyjęli.

No dziwne dziwne, moja siostra jest pielęgniarką i też się dziwiła  Niezdecydowany

Cytuj
I to się nie kwalifikuje do jakiejś sprawy w sądzie?

Myślałem o tym, ale adwokat powiedział, że jedynie można coś działać gdybym miał jakieś jeszcze dużo większe powikłania, na przykład gdyby ta ręka nie wróciła do normy, to być może jakieś odszkodowanie po 3 latach bym wywalczył.. ech Polska

Cytuj
Rozumiem, że płytki nie masz w sobie, w takim razie co... mostek się utrzymał w ogóle?

No nie mam, po 2 dniach została wyciągnięta, zamiast 2 lat była 2 dni (ekspresowa wersja leczenia  Duży uśmiech), lekarz mówił że nie wie co się bd działo po wyciągnięciu, ale klatka wróciła do starego stanu dzięki Bogu, na serio dziękowałem Bogu że wyszedłem żywy z tego kołchozu  Płacz

Ogólnie samopoczucie mi się z czasem polepszyło, zdałem ostatnio prawko, teraz pływam, robię pompki i czasami chodzę na siłownie żeby maskować to trochę mięśniami. Taki sposób wg mnie jest lepszy niż cięcie się w szpitalu, gdzie leżą też wariaci i różni cudacy haha, właśnie nie opisałem z jakim to artystą leżałem na sali. Przywieźli w Niedzielę jakiegoś dziada który rzekomo złamał żebra, ale był jakiś chory psychicznie czy coś, ale na początku wgl tego nie było widać, tylko na noc mu coś zaczynało świecić. Akurat oglądaliśmy nową wersje bitwy pod Grunwaldem, a on zaczął coś mówić żeby przyciszyć telewizor, ponieważ 'Panowie jesteście u mnie w domu i to jest moja prywatna sprawa jak głośno gra telewizor' , potem dostał jakieś leki na uspokojenie, ale w nocy jeszcze lepiej wstał i coś takiego 'no gdzie broń?!' i szukał po szafkach pistoletu, wyszedł z sali i do pokoju sióstr, tam siostra go złapała i zaczął opowiadać że jest na polowaniu czy coś takiego xD, a ona do niego że jest Pan w szpitalu, a on że w innym szpitalu i zaczął gadać że jego bracia na pół wzieli kredyt na ten szpital i go wykupili hahaha, potem lekarz go chciał uspokoić to zaczął się z nim bić, wziął go na łóżko i zaczął się kapciem bronić przed zastrzykiem uspakajającym... Co za wariat, na szczęście wywieźli go do wariatkowa następnego dnia.

Jednak spójrzmy prawdzie w oczy.. Po co robimy operację? Żeby być idealnymi pod każdym względem, a to po to aby jak najbardziej podobać się płci przeciwnej. A jak wiadomo filmy i reklamy działają na nasze umysły i faceci lubią duże piersi u kobiet, a kobiety umięśnione klaty. Niestety do tego doszło, że ludzie teraz chodzą na różne głupie operacje plastyczne nie wiedząc jakie mogą być powikłania i potem płaczą że gdyby mogli cofnąć czas... Ja teraz uważam że gdy naprawdę ze względów zdrowotnych nie musimy robić jakiejkolwiek operacji tylko ze względu upiększenia się to powinno się odpuścić i ewentualnie pływać, trenować, a nie iść się naprawić, a tak naprawdę się popsuć. Wyluzujmy trochę, ja jak miałem sparaliżowaną tą rękę to płakałem że po co mi to było i wgl i teraz cieszę się, że mam ją sprawną i nie muszę wcale być idealny, poza tym seksowność i sam sex to nie wszystko, stosunek najdłużej może trwać 2h i co potem? Trzeba też rozwijać mięsień mózgowy, a nie tylko klatę i biceps żeby wyglądać seksownie i sprawdzać się tylko w seksie.

Dobra wrzucam tą fotkę, wybaczcie że tylko jedna, ale jakoś specjalnie nie chciałem się fotografować w szpitalu.



Ta opuchlizna już sporo zeszła, bo było gorąco i błyskawicznie schodziło.
Zapisane
Grand Canyon
Newbie
*

Reputacja: +14/-6
Wiadomości: 145


Zobacz profil
« Odpowiedz #7 : Sierpień 01, 2011, 12:11:18 »

Też miałem takie wybroczyny po obu stronach. To się podobno czasami robi od leków przeciwzakrzepowych.
Zapisane
x1
Newbie
*

Reputacja: +3/-1
Wiadomości: 109


Zobacz profil
« Odpowiedz #8 : Sierpień 01, 2011, 12:45:16 »

Ja poddałem sie Nussowi mając 31 lat i jestem zadowolony.
Gratulacje, i o to w tym wszystkim chodzi.. o efekt koncowy. Dodam od siebie ze bardziej z wygladu klatki ciesze sie ze jakos po tej operacji odzyłem psychicznie, zeszlo jakby cisnienie jakies ze mnie, trudno mi to opisac i wytlumaczyc, cos pieknego.

Wiem, że Ravitch nie naprawiłby mi górnego pectusa, a mój był rozległy.
Ale w 100% naprawia dolna czesc + wg mnie bezcenne luki zebrowe. Nie ma metody idealnej

Ravitcha się boję ze względu na to, że statystycznie wada po nim powraca częściej niż  po Nussie.
hm a to ciekawe, jakies zrodlo?
jak dobrze wiesz, dobre kilka/kilkanascie lat temu tylko przeprowadzali operacje metoda klasyczna, jesli pacjent byl w wieku szybkiego rosniecia to po wyjeciu blaszek roznie bylo, dobrze rozumiesz o co mi chodzi.
tutaj cos takiego znalazlem

Cytuj
Postępy w chirurgii klatki piersiowej w 2003 roku

prof. dr hab. med. Jerzy Kołodziej
Kierownik Katedry i Kliniki Klatki Piersiowej AM we Wrocławiu i Dolnośląskiego Centrum Chorób Płuc

i lek. med. Konrad Pawełczyk
z Katedry i Kliniki Klatki Piersiowej AM we Wrocławiu i Dolnośląskiego Centrum Chorób Płuc

Data utworzenia: 22.09.2004
Ostatnia modyfikacja: 17.03.2010
Opublikowano w Medycyna Praktyczna Chirurgia 2004/03

Operacyjne leczenie deformacji klatki piersiowej

Korekcja operacyjna zniekształceń klatki piersiowej u dzieci to temat od dawna poruszany przez badaczy. W 2003 roku ukazało się natomiast kilka interesujących doniesień dotyczących operacyjnego leczenia deformacji klatki piersiowej u dorosłych. Zasadność leczenia klatki lejkowatej u dorosłych małoinwazyjną techniką opracowaną przez dr. Donalda Nussa wzbudza wiele kontrowersji. Metoda Nussa polega na uniesieniu mostka za pomocą wprowadzonej pod niego odpowiednio wymodelowanej metalowej płyty. Kim i wsp. oceniali możliwość zastosowania tej metody u chorych po 15. roku życia.[34] Porównywano wyniki leczenia 28 dzieci (śr. wiek: 6,8 r.) i 13 pacjentów w wieku 15-52 lat (śr. wiek: 23 lata). W drugiej grupie odnotowano dłuższy średni czas trwania zabiegu (51,6 vs 104,6 min) oraz większy odsetek powikłań związanych z umieszczeniem implantu. U 4 dzieci (14,3%) odnotowano rotację implantu, asymetryczną korekcję i niewystarczające uniesienie przedniej ściany klatki piersiowej. Statystycznie znacząco więcej powikłań wystąpiło u dorosłych. U 7 z nich (53,8%) odnotowano odmę opłucnej, ropniaka i krwiaka w jamie opłucnej oraz asymetryczną korekcję klatki. Wobec powyższych wyników autorzy badania sugerują, że konieczny jest staranny dobór dorosłych do leczenia operacyjnego.

Z kolei Dzielicki i wsp. - bazując na własnych doświadczeniach w zakresie leczenia operacyjnego 253 chorych z powodu lejkowatej klatki piersiowej - zauważyli, że u starszych dzieci i młodzieży może zachodzić potrzeba dodatkowej plastyki mostka i żeber w celu właściwej korekcji mało podatnych chrzęstno-kostnych części klatki piersiowej.[35]

Mansour i wsp. przedstawili wyniki operacyjnego leczenia lejkowatej (68 chorych) i kurzej (9 chorych) klatki piersiowej u pacjentów po 16. roku życia.36 Chorzy byli operowani zmodyfikowaną metodą Ravitcha. Powikłania zaobserwowano u 11 z nich (14,3%). Ponad 90% operowanych było usatysfakcjonowanych z korekcji deformacji; ustąpiły u nich także objawy związane z uciskiem narządów klatki piersiowej. Autorzy stwierdzili, że u dorosłych, u których deformacja klatki piersiowej powoduje wystąpienie objawów z ucisku, metoda Ravitcha jest skuteczną formą leczenia, wiąże się z małym odsetkiem powikłań i zapewnia brak nawrotu objawów.
jesli macie jakas ciekawa lekture to podeslijcie, moze byc po ang

----------------------------------------------------------------
Cytuj
Jednak spójrzmy prawdzie w oczy.. Po co robimy operację? Żeby być idealnymi pod każdym względem

kompletna bzdura, bynajmniej ja nie chce byc lepszy od innych, idealny, poprostu chcialem byc taki sam jak inni nic wiecej i korzystac z zycia pelna piersia, łapiesz to? to nie jest operacja udoskonalenia nosa czy brody, to jest operacja defektu ktory dotyka naprawde nie tak wiele osob przez co ludzie na to roznie patrza , jesli tego nie rozumiesz to pewnie masz mala dziurke, cos mnie bierze jak takie cos slysze

Wyluzujmy trochę, ja jak miałem sparaliżowaną tą rękę to płakałem że po co mi to było i wgl

mnie tez lewa reka dlugo bolała, ale tak jak sam mowiles ze po jakims czasie bol ten przechodzi, zreszta tak jak i inne bole. Z tego co pamietam to kilka osob tez tak mialo.
Przykro mi ze tak wyszlo ale wydaje mi sie poprostu nie wiedziales na co sie godzisz w razie jakis problemow, a teraz masz pretensje do calego swiata
« Ostatnia zmiana: Sierpień 01, 2011, 01:37:45 wysłane przez x1 » Zapisane

2010: zmodyfikowany Ravitch
2012: usunięcie płytki
Grand Canyon
Newbie
*

Reputacja: +14/-6
Wiadomości: 145


Zobacz profil
« Odpowiedz #9 : Sierpień 01, 2011, 11:31:47 »


Wiem, że Ravitch nie naprawiłby mi górnego pectusa, a mój był rozległy.
Ale w 100% naprawia dolna czesc + wg mnie bezcenne luki zebrowe. Nie ma metody idealnej.

Na forum są fotki po ravitchu, gdzie w ogóle nie widać poprawy w łukach żebrowych. Na to nie ma gwarancji. Zobacz np post pawcika tutaj http://www.pectus.pl/index.php/topic,3059.0.html

Ravitcha się boję ze względu na to, że statystycznie wada po nim powraca częściej niż  po Nussie.

hm a to ciekawe, jakies zrodlo?
O ile wiem jest jakaś literatura na ten temat. Mi to samo powiedział dr Adamczak, który przez wiele lat przeprowadzał operacje metodą Ravitcha. Dr Schaarschmidt z Berlina przeprowadził już ponad 1000 takich zabiegów, kiedyś kroił tylko Ravitchem, teraz excavatum naprawia tylko Nussem nawet u dorosłych uzyskując doskonałe rezultaty. Jeżeli najlepsi lekarze w tej branży, znający z praktyki obydwie metody rezygnują z Ravitcha to coś musi być na rzeczy. Ja będę każdemu odradzał Ravitcha a już tym bardziej w młodym wieku. To jest totalne nieporozumienie i robienie krzywdy ludziom. Ravitcha stosują lekarze, którzy nie znają metody Nussa, nie nauczyli się jej i będą uparcie twierdzić, że ta stara metoda z lat powojennych jest nadal najlepszym rozwiązaniem, a potem mamy na forum pocięte ravitchem klaty, które zapadły się z powrotem do stanu wyjściowego a w bonusie została jeszcze wielka blizna. Głównie chodzi o to aby iść do lekarza, który potrafi zastosować obydwie metody i wybierze dla nas najlepszą.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 01, 2011, 11:35:50 wysłane przez Grand Canyon » Zapisane
x1
Newbie
*

Reputacja: +3/-1
Wiadomości: 109


Zobacz profil
« Odpowiedz #10 : Sierpień 03, 2011, 01:47:37 »


Wiem, że Ravitch nie naprawiłby mi górnego pectusa, a mój był rozległy.
Ale w 100% naprawia dolna czesc + wg mnie bezcenne luki zebrowe. Nie ma metody idealnej.

Na forum są fotki po ravitchu, gdzie w ogóle nie widać poprawy w łukach żebrowych. Na to nie ma gwarancji. Zobacz np post pawcika tutaj http://www.pectus.pl/index.php/topic,3059.0.html
Pawcikowi zrobili ravitcha bez plytki (bez komentarza) to nie wymagaj jakiejs wielkiej korekty lukow.


Ravitcha się boję ze względu na to, że statystycznie wada po nim powraca częściej niż  po Nussie.
hm a to ciekawe, jakies zrodlo?
O ile wiem jest jakaś literatura na ten temat.
tak myslalem Uśmiech

Mi to samo powiedział dr Adamczak, który przez wiele lat przeprowadzał operacje metodą Ravitcha. Dr Schaarschmidt z Berlina przeprowadził już ponad 1000 takich zabiegów, kiedyś kroił tylko Ravitchem, teraz excavatum naprawia tylko Nussem nawet u dorosłych uzyskując doskonałe rezultaty.
Przedstawiasz tu 2 genialnych dr, tylko zauwaz pierwszy z nich dr Adamczak z wiadomych przyczyn nie  zajmuje sie tym (ciekawe czemu przez te 2 lata nie wyrosl chocby dr w 80% tak ceniony/utalenowany w metodzie nussa jak wspomniany, o czym to swiadczy?, (chyba ze ktoregos z Dr przeoczylem, to przepraszam, ale przegladajac ostatnie posty poprostu nie znalazlem), no i Dr Schaarschmidt ktory z klatki robi na deske, problem ze koszt tego to okolo 21tys euro(!!!)


Jeżeli najlepsi lekarze w tej branży, znający z praktyki obydwie metody rezygnują z Ravitcha to coś musi być na rzeczy.
To ze mieli perfekcyjnie opanowana ta technike, ale jak widac teraz operacja u nich jest "niemozliwa".

Ja będę każdemu odradzał Ravitcha a już tym bardziej w młodym wieku. To jest totalne nieporozumienie i robienie krzywdy ludziom.
Ze slowem "kazdemu" w tym zdaniu sie nie zgodze, jednak z dalsza czescia tak (wiek >18) bo szanse na to ze sie wada powtorzy jest juz wieksza.


Ravitcha stosują lekarze, którzy nie znają metody Nussa, nie nauczyli się jej i będą uparcie twierdzić, że ta stara metoda z lat powojennych jest nadal najlepszym rozwiązaniem
Byc moze, teraz pytanie czy wolisz byc pocietym nowatorskim Nussem, czy w pelni opanowanym Ravitchem?
Mowisz ze stara metoda z lat powojennych, spojrz na ten efek jednej z operacji ta "nikczemna" metoda:

http://www.pectusinfo.com/board/viewthread.php?tid=5220

metoda stara ale jara wg mnie

potem mamy na forum pocięte ravitchem klaty, które zapadły się z powrotem do stanu wyjściowego a w bonusie została jeszcze wielka blizna.
jak juz wyzej cytowalem jest kilka osob (a moze wiecej dlugo nie sprawdzalem) ktorzy srednio sa zadowoleni z wynikow Nussa. Czy uwazasz wiekszosc na tym forum to uzytkownicy niezadowoleni z wyniku Ravitcha(ravitcha oczywiscie z blaszka)?

Głównie chodzi o to aby iść do lekarza, który potrafi zastosować obydwie metody i wybierze dla nas najlepszą.
Zgoda, i ja tak wlasnie zorbilem, 4 dni po operacji ravitcha w szpitalu i 0 komplikacji a klata ok Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Sierpień 12, 2011, 05:40:18 wysłane przez x1 » Zapisane

2010: zmodyfikowany Ravitch
2012: usunięcie płytki
Grand Canyon
Newbie
*

Reputacja: +14/-6
Wiadomości: 145


Zobacz profil
« Odpowiedz #11 : Sierpień 05, 2011, 09:39:55 »

Powiem w ten sposób. Dobrze zrobiony Ravitch nie ma szans z dobrze zrobionym Nussem. Operacja trwa dłużej, jest poważna ingerencją w strukturę klatki, jej górna część zostaje nienaturalnie płaska, tego Ravitch nie jest w stanie przeskoczyć.
Aktualnie problem polega właśnie na tym, że brak chirurgów, którzy wykonują Nussa jak dr Schaarschmidt, chociaż na forum zagranicznym podobna karierę jak on zaczyna robic pani dr Dawn Jaroszewski z Mayo Clinik w USA
http://www.youtube.com/watch?v=Mb9qXqs8HCQ

Dr Schaar raz, że instaluje płytki w ten sposób, że nie ma przypadków rotacji to wykonuje korekcję łuków żebrowych, a w razie potrzeby nacina mostek aby klatka "puściła" (wiem że Adamczak też to robił). Tych  elementów właśnie u innych lekarzy brakuje  i pacjenci za to płącą niestety swoim cierpieniem. Teraz myślę, że pozostaje jedynie dr Pawlak, który obracał płytki razem z Adamczakiem. Mi zrobił klatkę dość dobrze, zabrakło tylko korekty łuków. Trochę mu pomogłem w tym "rozmiękczając klatkę" poprzez miseczkę Klobego, chociaż sam doktor w to nie wierzy. Możliwe, że jeśli ktoś ma tylko dolnego pectusa, z wystającymi mocno łukami to Ravitch jest dobrym wyborem. Jak widzimy jednak na wielu przykladach Ravitcha też mało lekarzy potrafi dobrze zrobić. Tak więc przez nieudolnych lekarzy będziemy mieć niezadowolonych pacjentów zarówno z Nussa jak i Ravitcha.
Zapisane
halibana
Newbie
*

Reputacja: +33/-41
Wiadomości: 437



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #12 : Sierpień 06, 2011, 02:16:45 »

na samym wstepie :  Niesamowicie WARTOSCIOWY TEMAT. wlasnie takiego było trzeba.


jakby mial kazda wypowiedz cytowac i odpisywac pod cytatem zajeloby mi to okolo 3 godzin i bym i tak sie pogubil wiec.



1. AUTOR TEMATU = świetny młody, pełen energy gosc,  ktory nie boi sie mowic  wprost tego co myśli.
Po zasobie slownictwa widac, ze dosc otwarty umysl   wraz z sarkastycznymi zdolnosciami komentowania  przejawia predyspozycje do pisania felietonów : >

2. Bardzo przykro mi , z powodu twojego przypadku. Dzieki ze go opisales... To jeden z cenniejszych wątków tutaj.

Trafiles na najwyrazniej niedouczonych lekarzy, ktorzy nie maja pojecia za bardzo  o   operowaniu nussem, a ich podejscie do pacjenta jest conajmniej watpliwe jak  i budzace zastrzezenia jest opisane przez Ciebie ich zachowanie w sytuacji, gdzie sprawy wymykaja sie spod kontroli.  Skandal,  ja  do tej lecznicy nigdy raczej nie wdepne po przeczytaniu takiej recenzji.

3.  Tak, to prawda ze czesc z nas decyduje sie na NUSSa  aby byc idealnym. 
Ja tak zrobilem.   i była to fantastyczna - jak sie okazalo - decyzja.  Moj temat : http://www.pectus.pl/index.php/topic,2739.0.html

Zdaje sobie jednak sprawe ze mialem szczescie, ze zalapalem sie do wiekszosci ktora jest zadowolona, a nawet  mega zadowolona wynikiem swojego NUSSa,


4. Co do  innych opisanych przypadkow, zacytowanych wczesniej,   SWIETNIE ze ktos to zebral.
Wreszcie wszystko w 1 miejscu.   Bardzo mi przykro, kurde,  życie brutalnym jest.

Wydaje mi sie, im wiecej czytam tego forum i amerykanskeigo  ze  nieudanych operacji,  jest ok 10-12% nawet, a nie tak jak odbieralem to na pcozatku do 5% .   

Jest to analogiczne  do  AUTOMATÓW NISKOWYGRANIOWYCH Uśmiech
Wstawili machine do baru.  Zdzisiek z kumplami wyczekliwali na 20stego .  Kazdy dostal pensje.  Zdzisiek i 2 jego kolegow grali ochoczo przez kolejne kilka dni.  Jako wynik wszystkiego Zdzisiek wygral 1500 złotych !!! , tylko nie mowi ze wrzucil 800, a wiec jego zysk to 700.

Dwóch Zdziska kolegow,  robi dobra mine do zlej gry, bo przejebali 1/2  pensji i NIC.  padaka.  Niestety nie chwala sie, z bardzo wielu powodow jak : opinia innych czy zwykly wstyd ze dali sie wyrolowac machinie o ktorej wszyscy wiedza ze jest conajmniej podejrzana.



5.    NUSS a Ravitch . Mnie osobiscie WYDAJE SIE , ze w 95 %     profesionalnie przeprowadzony zabieg NUSSEM  > od profesionalnie przeprowadzonego zabiegu Ravitchem.
Sa zapewne jednsotkowe przypadki gdzie z pewnych wzgledow NUSS nie powinien pewnie byc stosowany.

6.  Nawroty  NUSS, a Ravitch.   Nie  bede szukal danych, moze bym i nie znalazl,  Ale tez  wydaje się mnie ze   o nawrót po Ravichu łatwiej, ze wzgledu na duzo wieksza ingenencje w układ kostny klatki piersiowej, ktory traci swoją naturalną sztywnosc.

Oczywiscie  spora czesc nawrotow  jak sadze zwiazana jest  z nieprawidlowymi iobciazeniami,  czyt.  kolizja samochodem,  dzwiganie zbyt duzego ciezaru itd      i   nie uchronilaby sie osoba od cofniecia mostka, gdyby "naprawe pectusa" przeprowadzono tą drugą metodą.



Zapomnialem z połowe rzeczy, gdzie chcialem sie odniesc, pewnie dopsize pozniej.
Pozdrawiam i apeluje, zeby podsylac ten temat kazdemu, kto chce sie operowac .   

Swietnie aby osoba ktora stoi przed taka decyzja, zobaczyla  udokumentowane zdjeciami przypadki osob ktore sa zadowolone i zabieg przyniosl oczekiwane skutki, jak i zarowno ten temat ...  Gdzie sprawy potoczyly sie dokladnie odwrotnie ...
« Ostatnia zmiana: Sierpień 06, 2011, 02:22:22 wysłane przez halibana » Zapisane
Grand Canyon
Newbie
*

Reputacja: +14/-6
Wiadomości: 145


Zobacz profil
« Odpowiedz #13 : Sierpień 06, 2011, 07:45:04 »

Tak sobie przeglądam z nudów internet i znalazłem coś ciekawego apropos nawrotu. Na stronie szpitala Cleveland Clinic http://my.clevelandclinic.org/disorders/pectus_excavatum/hic_pectus_excavatum.aspx napisano coś takiego:

Highly modified Ravitch technique: Originally completed by a long incision across the chest to resect excess cartilage, reposition rib bones, and implant a wedge bone graft to correct pectus excavatum, the Ravitch technique has been recently modified as a less-invasive procedure.

The highly modified Ravitch technique is completed with a vertical incision in the mid-chest area to remove anterior cartilage. Two stainless-steel struts are placed across the anterior chest to support the breastbone and are wired to the appropriate ribs on each side, allowing the breast bone to be elevated. The struts are not visible from the outside and are removed after two years during a surgical procedure.


a następnie:

Pectus excavatum recurrence (due to having the surgical correction completed too early prior to puberty and/or not leaving the strut or bar in place for a long enough period). Recurrence is less likely after the Ravitch procedure.

Co ważne oprócz tego wysoce zmodyfikowanego Ravitcha stosują tam również Nussa. Twierdzą przy tym, że jest mniejsze prawdopodobieństwo nawrotu po Ravitchu. To co mnie zaciekawiło (co celowo pogrubiłem w tekście angielskim), że przy Ravitchu stosują dwie płytki i zostawiają je na 2 lata. Może to jest klucz do sukcesu. Z resztą sami o tym piszą zaznaczając jeszcze, że czynnikiem ryzyka nawrotu jest przeprowadzenie operacji przed wiekiem pokwitania.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 06, 2011, 07:54:33 wysłane przez Grand Canyon » Zapisane
luxor
Newbie
*

Reputacja: +1/-0
Wiadomości: 3


Zobacz profil
« Odpowiedz #14 : Sierpień 06, 2011, 08:25:21 »

Cytuj
mnie tez lewa reka dlugo bolała, ale tak jak sam mowiles ze po jakims czasie bol ten przechodzi, zreszta tak jak i inne bole. Z tego co pamietam to kilka osob tez tak mialo.
Przykro mi ze tak wyszlo ale wydaje mi sie poprostu nie wiedziales na co sie godzisz w razie jakis problemow, a teraz masz pretensje do calego swiata

Ja miałem sparaliżowaną lewą rękę, a nie że mnie bolała, ja nic w niej nie czułem - łapiesz to? I nie mam pretensji do całego świata, czy ja gdzieś coś takiego napisałem?  Buzia na kłódkę Przez pierwsze okresy miałem pretensje do siebie i nie miałem humoru  Niezdecydowany
Zapisane
Strony: [1] 2
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.15 | SMF © 2006-2007, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Growth Prospects - kliknij aby przeczytać - zobacz więcej - ścianki wystawiennicze - tła fotograficzne