PECTUS, pectus excavatum, pectus carrinatum
Maj 24, 2012, 06:21:21 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Linki sponsorowane
Strony: 1 [2]
  Drukuj  
Autor Wątek: Czy wasi rodzice wiedzą o pectusie?  (Przeczytany 5481 razy)
si-ej
Newbie
*

Reputacja: +0/-0
Wiadomości: 6


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #15 : Wrzesień 21, 2009, 02:30:00 »

Co moi rodzice wiedzą o tym.
Hm, jak byłam mała, zawsze pytałam się mamy dlaczego mam takie odstające żebra.. i czy nie można tego jakoś wyleczyć, żebym
wyglądała 'normalnie'. Mama nic nie powiedziała. Chodziłam tylko na gimnastykę korekcyjną czy coś tam nie pamiętam, klatka miała niby się cofnąć. Gówno! Smutny

Zapytałam mamę jak byłam bodajże w gimnazjum, dokładnie o to samo.
A pytałam dlatego bo mi wszyscy dokuczali z tego powodu, że 'tak mam'. a do cholery nie wybierałam sobie ciała :|
Mama odpowiedziała tylko, że mogłam mieć na to operacje jak byłam mała ale się na nią nie zgodziła.
Do pokoju, ryk.

Nigdy jej tego nie zapomnę, jak mogła mi to zrobić...
dlaczego nie  zaoszczedziła mi tego cierpienia:( i ból byłby mniejszy.
Ona nie wie jak to jest, jak to było, w szkole.. ehhh

Jeżeli [oby nie] moje dziecko miało by taką wadę, poddam je operacji najwcześniej jak to będzie tylko możliwe..
Zapisane
Peterus
Newbie
*

Reputacja: +0/-2
Wiadomości: 69


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #16 : Wrzesień 21, 2009, 03:49:19 »

ja swoją wadę odziedziczyłem po ojcu, moja wada jest niemalże identyczna jak u urzytkownika Pixel. Powiedziałem mamie o tym, że mi sie to nie podoba i że chce sobie kupić miseczke próżniową, ale ona to bagatelizuje, studzi moje zapędy, mówi że mój ojciec z tym żyje to i ja przetrwam. pewnie boi się skutków ubocznych, czasem żałuję że mam matkę lekarza. Ja nie chcę robić awantur o to aby nie było ojcu przykro, bo w końcu to po nim odziedziczyłem wadę. Jestem jeszcze młody i wygląd zewnętrzny ma dla mnie znaczenie. Kiedys w szkole kolega się ze mnie wyśmiał, że z tego powodu jestem taki a nie inny (co za frajer) wtedy myślałem że go tak kopne, że się w tej szatni w ścianę wbije. Uzbierałem już kasę na pompke (mama o tym nie wie, ogólnie boję się z nią o tym gadać, dlatego że pewnie od razu poszłaby do ojca powiedzieć mu jaki jest beznadziejny że przez niego to mam), ale nawet jak ją kupię bez wiedzy rodziców to i tak się dowiedzą. Muszę się przełamać i jej o tym to powiedzieć, ale to dla mnie trudne zadanie.... Niezdecydowany
Zapisane
ekhangel
Newbie
*

Reputacja: +2/-0
Wiadomości: 24


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #17 : Wrzesień 29, 2009, 07:53:45 »

Swoją wadę ukrywałem do 16 roku życia. Zaczęło się na wakacjach, gdy między zdaniami na basenie zacząłem podejmować ten temat. Potem pierwsza wizyta u lekarza, i jej bzdury "każdy chłopak tak ma, wygląda normalnie" - a już wtedy wada była, i to spora. Nie wierzcie nigdy w te bzdury rodziców...

Potem skontaktowaliśmy się jednak z świętej więzienności dr Adamczakiem, dzięki któremu decyzja o operacji zapadła.

Doskonale wiem, jak czują się ci, którzy jeszcze ukrywają tą wadę i nie będę tu mówił bzdur typu "odwagi, będzie dobrze" - bo tego nie da się przekazać przez klawiaturę. Przypominam zamiast tego smutną prawdę: im później, tym gorzej.
Zapisane
tamarind17
Newbie
*

Reputacja: +2/-0
Wiadomości: 76


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #18 : Wrzesień 29, 2009, 09:29:03 »

ja wahałem się około tydzień o mojej decyzji pójścia na operacje, o 22 jak rodzice oglądali serial i była reklama powiedziałem im wszystko ale bardzo się trząsłem Język
następny dzień wizyta u lekarza rodzinnego, potem prześwietlenia, miesiąc później - 24.09.09r. wizyta u torakochirurga we Wrocławiu, 25.01.10r. operacja (3tyg. przed feriami - czyli 5 tyg. takiej rehabilitacji będę miał zanim zacznę się uczyć), w międzyczasie ostatnio były rozmowy z dziadkami itp Język

niektórzy mnie wspierają inni odradzają, takie jest życie, mam nadzieję, że nie zrobię głupoty jaką byłoby zrezygnowanie z operacji

pzdr
Zapisane
streetball
Newbie
*

Reputacja: +19/-0
Wiadomości: 289



Zobacz profil
« Odpowiedz #19 : Luty 02, 2010, 10:44:38 »

Moj ojciec zgadza sie na operacje, wie co przezywam.
Ale matka sie nie zgadza , a ojciec mówi że matka musi się zgodzić :/
Już nawet matka mnie nie interesuje , niech chociaż ojciec się zgodzi.
A jeśli się nie zgodzą to przyrzeknę im że w dniu moich 18 urodzin zrobie sobie operacje. A im tego nie zapomne. I jak bedą starzy to nie bedę z nimi chocił do lekarza, odwdzięczę się.

Wie ktoś czy do operacji jest potrzebna zgoda obojga rodziców czy jednego wystarczy...? Zależy mi na tym.

Zapisane

PE - Operowany Nuss'em 23.06.2010 Gdańsk
http://www.pectus.pl/index.php/topic,2976.0.html
streetball
Newbie
*

Reputacja: +19/-0
Wiadomości: 289



Zobacz profil
« Odpowiedz #20 : Luty 02, 2010, 10:46:45 »

Wie ktoś czy do operacji jest potrzebna zgoda obojga rodziców czy jednego wystarczy...? Zależy mi na tym.

Alby czy np. pełnoletni brat może podpisać zgodę?
Zapisane

PE - Operowany Nuss'em 23.06.2010 Gdańsk
http://www.pectus.pl/index.php/topic,2976.0.html
akrol
Newbie
*

Reputacja: +6/-0
Wiadomości: 102



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #21 : Luty 02, 2010, 11:05:22 »

Myśle, że wystarczy zgoda jednego z rodziców. U mnie było tak, że zgodzili się oboje, jednak potem ojciec już prawie w ogóle nie ingerował w formalności, którymi zajmowała się moja matka i to właśnie ona złożyła podpis.. ^^
Aczkolwiek mimo wszystko postaraj się przekonać swoją. Pamiętaj - peace and love Chichot Starajmy się załatwiać sprawy pokojowo, żeby nikt potem nie miał do nikogo wyrzutów, szczególnie jeśli to twoja matka.
A to z bratem chyba by nie przeszło, ale jeśli twój tata się zgadza to chyba po sprawie.

pokój z wami   Mrugnięcie
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2010, 11:07:23 wysłane przez akrol » Zapisane

Operowany 21.01.2009 we wrocławskim DCChP metodą Nuss'a
wyjęcie 18.07.2011
http://www.pectus.pl/index.php/topic,865.0.html
:-)

trzymajcie się!
streetball
Newbie
*

Reputacja: +19/-0
Wiadomości: 289



Zobacz profil
« Odpowiedz #22 : Sierpień 26, 2010, 11:39:12 »

Z własnego doświadczenia wiem jak rodzice mogą uprzykrzyć życie przy PE.
Przekonanie ich zajęło mi jakiś rok.
Z czego przez pół roku toczyłem zawzięte rozmowy praktycznie dzień w dzień.

Tak naprawdę cały czas skupiałem się nad tym żeby przekonać rodziców a jak się zgodzili ( a właściwie tylko ojciec) to sam zaczął myśleć i zaczęło do mnie docierać na co tak naprawde się pisze. Czasami już wątpiłem czy napewno tego chce ale wystarczyło przypomnieć sobie pare sytuacji z życia w których bardzo mi przeszkadzało PE.

Musze powiedzieć że po tej operacji zacząłem bardzo szanować własnego ojca. Potrafił podjąć decyzję o operacji mimo że wszyscy łącznie z mamą, znajomymi i starszym rodzeństwie byli przeciwko operacji. Widziałem że już przed samą operacją trzymał się gorzej odemnie. A mamie po operacji powiedziałem że bardzo się ciesze że jej nie posłuchałem aby nie iść na tą operacja, a mama i tak trzymała sie swojej wersji.
A ojcu nie zapomne tego co zrobił dla mnie. Wiedział że bede cierpiał ale mi to pomoże i potem bedzie mi lepiej żyć. Szanuje go za to mimo że nie było drugiej osoby która mówiła że to dobry pomysł abym poszedł na tą operacje(no może oprócz znajomego chirurga który pierwszy powiedział mi że mam PE).

Chciałbym, aby to kiedyś przeczytał niezdecydowany rodzic i mam nadzieje że moja wypowiedz pomoże mu w podjęciu decyzji.
Mimo że mam dopiero 15 lat to osobie mającej 30+ lat wyda się pewnie że to pisze jakiś zrospaczony dzieciak.
Ale cóż.... Chce pomóc osobą z PE w podjęciu decyzji bo naprawde PE nie tylko przeszkadza fizycznie ale takze bardzo wpływa na psychike.

Takie jest moje zdanie;)

Pozdrawiam
Zapisane

PE - Operowany Nuss'em 23.06.2010 Gdańsk
http://www.pectus.pl/index.php/topic,2976.0.html
rafio
Newbie
*

Reputacja: +0/-0
Wiadomości: 43


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #23 : Sierpień 27, 2010, 02:29:36 »

No ja już jestem pełnoletni od paru lat i ten problem mam za sobą.
Ogólnie to dowiedziałem się o swojej wadzie jako "wadzie" a nie "no mostek taki i tyle" stosunkowo nie dawno- gdzieś 2 lata temu, gdy nie miałem co robić wpisałem w google coś z tą klatką i wyskoczyło sporo wyników. Ucieszyło mnie to, że nie tylko ja jestem na świecie z czymś takim  Spoko bo do tej pory jakoś nie zwracałem na to uwagi. Jak się tylko dowiedziałem, że ćwiczenia itp są nieskuteczne, a tylko ciachanie to się napaliłem na operację. Poszedłem to mojego rodzinnego lekarza, on mi dał skierowanie do jakiegoś lekarza, a on dopiero poradził gdzie się udać. Poszedłem do torakochirurga, on powiedział tak: no wada mała nie jest, ale nie przesadzajmy też 2-3cm (nie pamiętam już dokładnie ile liczył sobie dołek) to nie tak bardzo dużo i że to zależy tylko ode mnie czy operować. Ja napalony od razu mówię: no jasne, że jestem chętny. On jednak stwierdził, że będę musiał poczekać trochę, bo już szpital ma prawie wykorzystany limit operacji (był to sierpień Niezdecydowany ), a muszą mieć trochę wolnego na nagłe wypadki. Miałem przyjść za 6 miesięcy, już nie przyszedłem. Z miesiąca na miesiąc coraz mniej entuzjastycznie się zapatrywałem na tę operację, aż z niej zrezygnowałem. W zasadzie każdy mi ją odradzał plus do tego własne myśli, może dlatego tak szybko dałem sobie z nią spokój.

Teraz zastanawiając się nad tym, myślę, że fajnie by było już mieć klatę bez tej wady, a przecież było tak blisko- jakbym się dowiedział tak pół roku później to termin operacji już zapewne by mi wyznaczono na tym spotkaniu z torakochirurgiem, no i już bym z niej nie zrezygnował. Jednak nie opłakuję jakoś tej decyzji, podjąłem ją sam, świadomie i tyle. Świat się nie zawalił, żyję dalej  Duży uśmiech

edit: no tam zdaniem wspomniałem, że odradzali  Język
« Ostatnia zmiana: Sierpień 27, 2010, 02:31:51 wysłane przez rafio » Zapisane
Falbanka weteranka
Newbie
*

Reputacja: +1/-0
Wiadomości: 9


Zobacz profil
« Odpowiedz #24 : Kwiecień 10, 2011, 07:42:19 »

Trochę to było dawno temu (1975 rok), ale rodzice są podobni w każdych czasach.
W podstawówce na badaniach okresowych co roku wypisywali mi skierowanie do ortopedy i komentowali, że nie będę mogła mieć dzieci z powodu tak dużej deformacji. Moja matka nie reagowała na te świstki. W końcu raz poszłyśmy. Lekarz wspomniał o operacji, na która oczywiście matka nie przystała. Nie miałam przepisanych  żadnych ćwiczeń.
W osiemnastym roku życia zaprzyjaźniłam się z wychowawczynią klasy i opowiedziałam o PE. W tym samym dniu powiedziała, żebym poszukała ośrodka, który mnie zoperuje i że ona usprawiedliwi mi nieobecności w szkole. Kiedyś było tak, że przed operacją wymagano kilku miesięcy rehabilitacji z naciskiem na uruchomienie klatki, naukę oddychania i prawidłowej postawy ciała. Jako niepełnoletnia musiałam mieć zgodę rodzica obie formy leczenia. Matka była absolutnie przeciwna. Pojechałam więc do ojca, który mnie nie wychowywał, ale nie miał odebranych praw rodzicielskich i ten pojechał ze mną wszędzie, gdzie było wymagane złożenie podpisu. Ani w sanatorium  ani w szpitalu nikt mnie nie odwiedzał. Matka do dziś nie akceptuje mojej decyzji, tym bardziej, że była nieudana i jestem po niej niepełnosprawna. Sęk w tym, że ja decyzji o zabiegu nie żałuję ze względów psychicznych.
Może dziś miałabym szansę, gdy czytam o Waszych operacjach. Metoda, którą zastosowano w moim przypadku nie dawała szans powodzenia, bo wada była zbyt zaawansowana i rekonstrukcja funkcjonalna klatki nie udała się  (met. Ravitcha), a kosmetycznej nawet nie próbowali. Mogę jedynie gdybać, że może w dzieciństwie ktoś wybrałby inna metodę i wtedy by się udało?

Ale rodzicom nie dziwcie się. Chcą chronić dzieci przed bólem, przed komplikacjami, przed ryzykiem. Negując wadę Waszej klatki też odsuwają od siebie poczucie winy, że coś z Wami jest nie tak. I kolejna sprawa, a w tym wypadku racja jest po ich stronie: z wiekiem mniej krytycznie ocenia się wygląd. To co dla nastolatka jest najważniejsze na świecie, to dla dorosłego jest tylko cecha jedną z wielu. Dlatego mówią, że z tym da się żyć.
Pozdrawiam Falbanka weteranka
Zapisane
somnium
Newbie
*

Reputacja: +6/-0
Wiadomości: 126


Zobacz profil
« Odpowiedz #25 : Kwiecień 10, 2011, 10:33:25 »

Z tym da się żyć..
Słyszę te słowa i mnie ściska!!!!! Jak się czegoś takiego nie ma, to nie można powiedzieć z tym da się żyć, a u mnie w domu tak jest..
Ja zapisałem się na operację w tajemnicy!! Nikt nic nie wie! Tylko Wy drodzy forumowicze Uśmiech
W przyszłości na pewno nie będę swoim dzieciom czegoś takiego wmawiał, a w wręcz przeciwnie, będę ich wspierał i pomagał!
Zapisane
Triel
Newbie
*

Reputacja: +4/-0
Wiadomości: 91



Zobacz profil
« Odpowiedz #26 : Kwiecień 11, 2011, 11:25:21 »

"Jak się czegoś takiego nie ma, to nie można powiedzieć z tym da się żyć, a u mnie w domu tak jest.. "

Zgadza się,u mnie kiedyś też tak było.Na szczęście ja już po operacji.
Zapisane

Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas.

Operowana metodą Nussa 23.11.2010 w Poznaniu

http://www.pustamiska.pl/
trelemorele86
Newbie
*

Reputacja: +3/-0
Wiadomości: 46


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #27 : Kwiecień 11, 2011, 02:37:44 »

Moja mama jest przeciwna operacji bo przeciez ona gdy byla mala to posiadala maly dolek(przebyta krzywica), ktory z wiekiem sie wyrownal ale u mnie jakos przez te wszystkie lata sie nie wyrownuje    Niezdecydowany Ostatnio poruszylam temat operacji i nie spotkal sie z aprobata ale ja robie swoje i termin konsultacji w Poznaniu juz wyznaczony Spoko I nie dziwie sie mamie ze sie boi, ja zreszta tez, ale tak juz maja rodzice iz chca nas chronic. Rozne sa relacje w rodzinach ale gdyby odwrocic sytuacje i dowiedzialabym sie,ze moja mam chce sobie zooperowac teraz np.wystajace luki zebrowe to z pewnoscia bym jej to odradzala bo przeciez zyje juz z tym tyle lat, wg mnie wyglada ok  to po co  Co? Moze czasem warto na spokojnie przedyskutowac z rodzicami nasze powody do operacji, ze naprawde wplywa to negatywnie na nasza psychike...moze pomoze a moze nie na pewno nie zaszkodzi Mrugnięcie Ja osobiscie z szacunku do mojej mamy nie chce ukrywac przed nia faktu operacji a na wypadek gdyby byly jakies komplikacje(lepiej dmuchac na zimne) dobrze by ktos o tym wiedzial, lepiej nie zgrywac bohatera-nie w tej kwestii;-)
Zapisane
Strony: 1 [2]
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.4 | SMF © 2006-2007, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
hazard grzech - hepatil - egipt wakacje - sprzątanie - angielski online