Jest to mój pierwszy post na tym forum (ale czytam już je od jakiegoś czasu) więc witam wszystkich!
Trochę o mnie... mam 18 lat, mieszkam w Gdańsku... i mam "kurzą klatkę" (PC)

Moją wadę, wynikającą zapewne z anemii i krzywicy w wieku 1-3, zauważyłem ok 3 lata temu. Wiadomo - w okresie dojrzewania się to "nasila" i staje się coraz bardziej widoczne. Nie jest to jakaś strasznie duża wada, ale przy zwykłym t-shircie widać lekkie wypuklenie.
Jako, że mieszkam w Gdańsku, to gdy już się zaczyna robić ciepło, to od razu na plażę, itp. Do 15 roku życia zawsze chętnie się kąpałem, umiałem dobrze pływać, w zimę chodziłem na baseny, itp. Jednak pewnego razu, właśnie na basenie, kolega się mnie zapytał co jest z moją klatką - czy miałem jakiś wypadek, itp? Wiedziałem o mojej wadzie, ale nie wiedziałem co mu odpowiedzieć

Powiedziałem, że mam tak od urodzenia i nie da się tego usunąć (wtedy jeszcze nie wiedziałem o operacjach). Od tamtego czasu zacząłem się z tym maskować. Wypisałem się z basenu, przestałem chodzić na plażę, a jak z kimś gdzieś siedziałem to starałem się w każdy możliwy sposób ukrywać moją wadę. Nosiłem tylko luźne i duże koszulki. Ogólnie to lubię się tak ubierać, tj. szerokie jeansy, luźna koszulka, bluzy z kapturem, itp. Nie z powodu PC, ale tak po prostu odpowiada mi ten styl i nie ważne czy jest modny czy nie, po prostu najlepiej się w tym czuję, bo jak mam założyć garnitur czy podobny strój to strasznie źle się w tym czuję, jak mnie ubranie nadmiernie obciska

No ale wracając do tematu, to po prostu byłem załamany i najgorsze jest to, że rodzice mi mówili, że tego nie widać, że nie mam się czym przejmować, a oni sami nie maja tych problemów. Jestem dość niski - 170cm i chudy - ważę 53kg, dlatego to dodatkowe utrudnienie, bo jakbym był gruby to by pewnie było mniej widać moją wadę, no ale nie chce być gruby

Sporo zacząłem czytać w Internecie na ten temat, dowiedziałem się o ćwiczeniach i operacjach, ale rodzice mówili, że to za duże ryzyko. Byłem u znajomej, która jest lekarzem ortopedii to mówiła, że moja wada jest mała i nie zaleca się operacji, jednak ja się strasznie źle z tym czułem. Zacząłem ćwiczyć, ale nie na siłce, tylko tak normalnie, ćwiczenia "rozwojowe", podciąganie, itp. Znajomy trener pokazał mi ćwiczenia z hantlami, że np. leżę na brzuchu uciskając na klatkę, w dłoniach mam hantle i robię okrążenia rękami. Ćwiczyłem tak pół roku codziennie, ale jakoś nie widziałem efektów, więc przestałem ćwiczyć i dalej starałem sie maskować moje PC.
Teraz, gdy mam już 18 lat ciągle myślę nad operacją, bo już nie muszę się nikogo pytać o "zezwolenie", tylko w każdej chwili mógłbym sobie pojechać do jakiejś kliniki i poddać się operacji, ale... po pierwsze boję się - naopowiadali mi, że to jest duże ryzyko, a poza tym nigdy nie lubiłem być w szpitalu, przy pobieraniu krwi czy szczepieniach bladnę i robi mi się niedobrze, prawie mdleję. Każdy najmniejszy zabieg nawet wyrywania ósemki (zęba), która mi krzywo rosła, bardzo przeżywałem i podczas tego zabiegu myślałem, że umrę, a po nim powiedziałem, że już nigdy nie pójdę do szpitala! :-P Ostatnio jednak poszedłem na kolejny mini-zabieg, bo zrobił mi się na policzku "kaszak" i trzeba było go usunąć. Znajomy chirurg dał mi podwójną dawkę znieczulenia, a ja i tak umierałem z bólu, cały się spociłem, że jak wstałem to "łóżko" było całe mokre

Więc na skomplikowaną operacje klatki tym bardziej się nie odważę. Po drugie jakoś nauczyłem sie żyć z moja wadą i już się tym tak nie przejmuje, że ktoś to zobaczy i będzie się śmiać. Nawet jak będzie taka sytuacja to powiem mu, że mam go w dupie i tyle

Bo wiem, że ludzie mają dużo większe problemy, niż jakaś tam wada klatki. Na plażę już rzadko chodzę, ale to wynika z tego, że całe życie mieszkam nad morzem, więc po tych 18-stu latach spędzonych nad wodą już nie mogę na nie patrzeć

Jak z kimś idę na piwo, czy po prostu spotykam się ze znajomymi to już nie czuję tego dyskomfortu, nawet pomimo tego, że koledzy i koleżanki nie wiedza o mojej wadzie, a jeżeli ją zauważyli to nie zwracają na to uwagi. Po prostu z wiekiem nabrałem większej pewności siebie i już o tym nie myślę jak kiedyś. Oczywiście jak stoję przed lustrem to się czasem zastanawiam nad PC, nad ta operacją, ale potem szybko zaczynam myśleć o czymś innym, przyjemniejszym

Interesuje się wszystkim co związane z komputerami, internetem, sieciami, systemami, programowaniem, lubię oglądać dobre filmy, a ostatnio zająłem się profesjonalną obróbką i montażem video i myślę, żeby po liceum próbować się dostać na Łódzką filmówkę na wydział montażu, bo to mnie najbardziej interesuje. Już teraz kształcę się u znajomego montażysty i nawet pomagam mu w niektórych projektach, nawet czasem coś zarobię

Zbieram kasę na nowego Mac'a Pro właśnie pod montaż video w Final Cut Pro

Moja wada klatki coraz mniej mnie interesuje, bo widzę w sobie zalety i możliwości które przytłumiają klatkę, a przy komputerze nie muszę się o nią martwić

Nie wiem co tu więcej napisać... może komuś się będzie chciało ten post przeczytać.
Pozdrawiam wszystkich z PC i PE i radzę im jak najmniej myśleć o klacie i zająć się tym co najbardziej ich interesuje. Zapomnijcie o wadach i zauważcie swoje zalety!
